poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Rozdział 4
Już od rana siedziałam jak na szpilkach czekając na przyjazd Thomasa. Byłam straszliwie podekscytowana naszą rocznicą. Nadal nie wiedziałam dokąd mnie zabiera co sprawiało, że jeszcze bardziej się denerwowałam. Moich rodziców nie było przez cały weekend w domu więc nie musiałam się spieszyć z przygotowaniami. Mimo iż nie wiedziałam na co mam się przygotować postanowiłam, że na taką okazję założę sukienkę w odcieniu pudrowego różu z rozkloszowanym dołem i większym dekoltem na plecach, którą kupiłam ostatnio. Założyłam te same buty, które miałam na sobie wczoraj ponieważ były bardzo wygodne, a w moim makijażu jedynym elementem, który się odznaczało była czerwona szminka na moich ustach. Sangster miał być po mnie o godzinie 17, a do jego przyjazdu została mi jeszcze godzina, przez która krzątałam się bez celu po domu. Kiedy usłyszałam silnik samochodu Thomasa, chłopak nawet nie zdążył z niego wysiąść, a ja już czekałam na niego z otwartymi drzwiami. Z uśmiechem na ustach wysiadł z pojazdu po czym otworzył drzwi od strony pasażera i zachęcającym gestem kazał mi wejść do środka. Podekscytowana zamknęłam dom na klucz, który schowałam do kremowej kopertówki i tanecznym krokiem udałam się w stronę mojego chłopaka. Kiedy ruszaliśmy słońce nadal było wysoko na niebie lecz ledwo widoczne przez zakrywające je chmury co sprawiało, że nie było tak gorąco.
-Powiesz mi w końcu gdzie mnie zabierasz? - spytałam podekscytowana po chwili jazdy.
-Nope. - odpowiedział Tom z łobuzerskim uśmiechem.
Przez resztę drogi nie zawracałam mu głowy pytaniem, na które nadal nie znałam odpowiedzi ponieważ doskonale wiedziałam, że i tak mi nie odpowie. Cała droga zeszła nam na śpiewaniu durnowatych piosenek z radia oraz wygłupianiu się. Kiedy wjeżdżaliśmy na parking koło dużego budynku zauważyłam, że jest to lodowisko. Trochę się zdziwiłam, lodowisko w wakacje? Mimo tego bez oporu ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Kiedy weszliśmy do środka klimat momentalnie się ochłodził co bardzo mi pasowało. Tommy wypożyczył łyżwy i ruszyliśmy na lodowisko.
- Wiesz, że nigdy w życiu nie jeździłam na łyżwach? - powiedziałam zawiązując sznurówkę.
- To proste, prawie tak samo jak jazda na rolkach. - odparł z uśmiechem.
- W tym akurat jestem dobra. - dodałam próbując wstać z krzesła.
- Mam nadzieję, że się nie zabijesz. Może być zabawnie. - rzucił wjeżdżając na lód. Wywróciłam oczami i poszłam w ślady chłopaka. Podpierając się o ogrodzenie postawiłam pierwsze kroki na lodzie. Trudno było mi utrzymać równowagę patrząc na to jak Thom bez najmniejszego problemu sunie po zmarzniętej powierzchni. Z kroku na krok szło mi coraz lepiej. W pewnym momencie poczułam, że już dostatecznie panuję nad równowagą aby oderwać się od szyby i podjechać do Sangstera. Ostrożnie kierowałam się w stronę chłopaka. Kiedy już prawie dotykałam go wyciągnięta przed siebie ręką straciłam równowagę i upadłam na zimny lód. Thomas zaczął chichotać po czym podał mi rękę.
- Ty ciamajdo. - dogryzł mi ciągnąc mnie do góry.
- Nie każdy tutaj jeździ na łyżwach od dzieciństwa. - uderzyłam go w ramię po czym starałam się oddalić z gracją. Jak zwykle nie udało mi się to i kilka razy się zachwiałam.
- Jak dziecko. - dodał Tommy podążając za mną. - Chodź. - Jedną ręką ujął moją dłoń, a druga oplótł wokół mojej talii i powoli ruszył do przodu. Kiedy poczuł, że już wystarczająco kontroluję swoja równowagę ostrożnym ruchem puścił moją dłoń. Powoli jechałam do przodu i nawet dobrze mi już wychodziło. Coraz pewniej sunęłam po lodzie starając się nie myśleć o upadku.
- Dobrze ci idzie - pochwalił mnie Thomas kiedy tylko mnie dogonił.
- Widzisz, nie jestem taka zła. - zaśmiałam się po czym przyśpieszyłam. Thom miał rację, jazda na łyżwach jest podobna do jazdy na rolkach. Z minuty na minutę czułam się coraz pewniej. Po około 1,5h jazdy nasz czas na lodowisku już minął i musieliśmy oddać wypożyczone łyżwy. Spodobała mi się jazda na lodzie.
- Może teraz coś zjemy?-zaproponował rudy.
- Pewnie.-powiedziałam posyłając mu lekki uśmiech. Sangster chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku restauracji.
- Na co masz ochotę? - spytał Tommy przeglądając kartę.
- Spaghetti. - powiedziałam z uśmiechem. Po chwili zjawiła się kelnerka z notesem i długopisem oraz wielkim uśmiechem na twarzy, który pewnie wyrobiła sobie przez ten czas kiedy tutaj pracowała.
- Dzień dobry Państwu, czy mogłabym przyjąć zamówienie? - spytała kelnerka po czym otworzyła swój notes i przyłożyła do niego długopis gotowa w każdej chwili zacząć notować.
- Dzień dobry, poprosimy 2 razy spaghetti oraz colę. - powiedział Thomas.
- Już się robi. - odparła kelnerka po czym zamknęła notes, odwróciła się na piecie i zniknęła za ladą. Po chwili zjawiła się z naszym piciem i ponownie zniknęła za drzwiami do kuchni.
- Mam coś dla ciebie. - nagle oznajmił Thomas wyciągając z kieszeni czarne pudełeczko. Podał mi je z uśmiechem i przyglądał się mojej reakcji. Ostrożnie odsunęłam wieczko pudełeczka i moim oczom ukazał się piękny, złoty naszyjnik. Był delikatny, z zawieszką w kształcie serduszka. Po prawej stronie wisiorka znajdowała się mała blaszka z wygrawerowanym napisem ,,Thomas". Łzy napłynęły mi do oczu.
- Dziękuję, jest piękny. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Założyć ci go? - spytał chłopak widocznie ucieszony moją reakcją. W odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową. Thomas wstał i delikatnym ruchem założył wisiorek na moją szyje delikatnie muskając moją skórę.
- Też mam coś dla ciebie. - wyciągnęłam z mojej torebki pudełko w kształcie sześcianu i podałam chłopakowi. Tomy otworzył pudełeczko i uśmiechnął się.
- Jej, dzięki Rose. Już od dawna szukałem takiego. - powiedział po czym założył zegarek na rękę.
- Cieszę się, że ci się podoba. - uśmiechnęłam się.
- Jest świetny. - dodał i zaczął majstrować przy nowym nabytku.
Minęło kilka minut, a kelnerka nadal się nie pojawiała, już byłam znudzona czekaniem i miałam ochotę jechać do domu.
- Thomas, jedźmy już. - powiedziałam głosem pełnym znudzenia.
- A jedzenie? - spytał zdziwiony.
- Wolisz mnie czy jedzenie. - powiedziałam gładząc chłopaka po dłoni. Thomas przełknął ślinę po czym wyciągną z portfela pieniądze, położył je na stole, wstał i ciągnąc mnie za dłoń ruszył w kierunku wyjścia. Już po kilu minutach staliśmy pod moim domem. Wyszliśmy z auta po czym otworzyłam drzwi do domu i weszliśmy do środka. Kiedy zamykałam drzwi od wewnątrz poczułam jak Thommy chwyta mnie w talii i zaczyna całować moją szyję. Odwróciłam się na pięcie po czym agresywnie wpiłam się w jego usta. Wplotłam palce w jego rude włosy i naparłam na niego ciałem. Zrzuciłam swoje buty nie odrywając się od chłopaka po czym wskoczyłam na niego i oplotłam nogi wokół jego pasa. Thomas oparł mnie o ścianę trzymając za uda. Nawet na chwilę nie przerwaliśmy naszego pocałunku. Powoli zaczęłam odpinać jego koszulę, która od razu wylądowała na podłodze. Po chwili chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Położył delikatnie na łózko i jednym ruchem zsunął moją sukienkę. Składał pocałunki na mojej szyi, obojczykach oraz na brzuchu, a potem na powrót wrócił do moich ust. Kiedy chłopak pieścił moje usta szybkim ruchem odpięłam pasek u jego spodni. Teraz oboje byliśmy w samej bieliźnie. Tommy przeniósł swoje ręce na moje plecy. Po chwili zdałam sobie sprawę, że jesteśmy nadzy.
- Masz prezerwatywę? - spytałam podejrzliwie.
- Nie.
- To dobrze. - odparłam.
- Czemu? - spytał chłopak nieco zdziwiony.
- To znaczy, że nie jesteś świnia i nie myślałeś tylko o sexie. - odparłam całując jego usta. Ręce Thoma przeniosły się na moje piersi, które zaczął pieścić.
- Ja mam. - dodałam nagle sięgając do szafki nocnej po gumkę. Chłopak jednym ruchem rozerwał opakowanie i założył prezerwatywę na swojego przyjaciela. Powoli wszedł we mnie delikatnie poruszając biodrami. Powoli przyśpieszał, a nasze oddechy stały się krótkie i płytkie. Czułam, że obydwoje jesteśmy już blisko. Już po chwili triumfowaliśmy. Tommy opadł na łóżko obok mnie.
- Kocham cię. - powiedział chłopak całując mnie w czoło.
- Też cię kocham. - odparłam. - Nawet nie wiesz jak bardzo. - przytuliłam się do chłopaka i po chwili odpłynełam.
* * * * * * * * * *
Kiedy obudziłam się rano Thomasa już nie było. Zeszłam na dół aby przygotować śniadanie. Na stole leżała kartka od Sangstera.
Musiałem wyjść wcześniej, mam
kilka spraw do załatwienia
kocham cię
Thomas
Przygotowałam śniadanie, włączyłam telewizor i zaczęłam jeść. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jaka jestem głodna. Kiedy byłam w połowie mojego posiłku poczułam silne odruchy wymiotne. Pobiegłam do łazienki i zwróciłam wszystko co zjadłam. Było mi niedobrze. Wstałam aby umyć zęby. Kiedy wyciągałam szczoteczkę z półki pod zlewem coś mnie zaniepokoiło. Zdałam sobie sprawę, że już od prawie 2 miesięcy nie dostałam okresu. Coś było nie tak. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to to, że jestem w ciąży. Nie, przecież to nie mogło się zdarzyć. Usiadłam opierając się o ścianę. podciągnęłam nogi pod brodę i oplotłam się rękami. To nie może być prawda...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuńCiekawe, ciekawe. Czekam na rozdział :-)
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć takiego chłopaka ♥
OdpowiedzUsuńTyle się dzieje o.o