wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 2




Dzisiaj wstałam dosyć wcześnie, wręcz niewyobrażalnie wcześnie jak na mnie w weekend. Tym razem nie musiałam jeść nic na szybko bo cała moja rodzina siedziała właśnie przy stole jedząc śniadanie. Rodzice od czasu do czasu zadawali mi jakieś pytania typu ,,co u ciebie?'' i ,,jak tam w szkole?". Moi rodzice rzadko bywali w domu. Mój tata pracował w firmie samochodowej rozwożąc auta więc ciągle był w trasie, a mama pracowała jako projektantka wnętrz. Mimo iż nie zbyt często się z nimi widywałam to mieliśmy dobry kontakt, a szczególnie z mamą. Zawsze mnie rozumiała i wspierała. Po wyjściu rodziców zabrałam się za zmywanie po czym poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Kiedy myłam włosy usłyszałam wibracje i dzwonek mojego telefonu. Szybko sięgnęłam po niego do szafki i odebrałam mokrą ręką.
-Halo? Rose? - spytała Alex.
-Hm... no nie wiem czy to ja.- odpowiedziałam z sarkazmem.
-No co? Wybierałam numer na ślepo. To o której się widzimy? - spytała zaspanym głosem.
-O 14, jak było ustalone. - odparłam chcąc jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.
-A co ty taka oschła?! - spytała zdziwiona. - Okres ci się spóźnia czy co?
-No wiesz, właśnie siedzę naga pod prysznicem cała w pianie i z zalanym telefonem. Jestem bardzo szczęśliwa. - odparłam trochę rozbawiona.
-Haha okej, no to w takim razie do 14! - zaoponowała po czym się rozłączyła.
Westchnęłam i zabrałam się za spłukiwanie piany z włosów. Kiedy wyszłam spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i zabrałam się za makijaż. Pomalowałam rzęsy, przypudrowałam twarz i pomalowałam usta różową pomadką. Gdy zaczęłam suszyć włosy usłyszałam po raz kolejny dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam aby sprawdzić kto dzwoni. Gdy na wyświetlaczu mojego telefonu ujrzałam zdjęcie Thomasa szybkim ruchem przeciągnęłam znaczek z zieloną słuchawką.
-Cześć skarbie. - przywitał mnie chłopak z wyczuwalną radością w głosie.
-Hej, coś się stało? Za ile będziesz? - spytałam zmniejszając moc mojej suszarki tak abym dobrze słyszała co mówi Tom.
-No tak trochę stoję pod twoimi drzwiami od paru minut i pukam ale nikt mi nie otwiera. - oznajmił próbując udawać obrażonego przy czym jego głos był jeszcze
słodszy niż zazwyczaj.
-Ojej, przepraszam. Suszę włosy i nie słyszałam. Już idę! - wyrzuciłam i rozłączyłam się. Wyłączyłam suszarkę i szybkim ruchem zrzuciłam z siebie ręcznik, a jego miejsce zajął niebieski szlafrok. Schowałam suszarkę i przy okazji zgarnęłam swój telefon do kieszeni. Zbiegłam po schodach prawie z nich spadając i szybko otworzyłam drzwi. Thomas stał z założonymi rękami. Wyglądał jak obrażone dziecko, któremu mama zabrała cukierki. Bardzo mnie to rozbawiło. Złapałam go za rękę i wciągnęłam do środka przy okazji zamykając za sobą drzwi. Szybko na jego twarzy pojawił się uśmiech, który wywołał we mnie falę szczęścia. Powolnym krokiem udałam się do kuchni. Chłopak zdjął buty i podążył za mną.
-Chcesz coś do picia? - spytałam zaglądając do lodówki.
-Wodę - oznajmił podchodząc do mnie i całując mnie w szyję. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do blatu aby wyciągnąć szklankę. Thomas nie odrywając się ode mnie podążył za mną. Jego dłonie powędrowały w duł na moją talię. Delikatnym ruchem odsunął mój szlafrok na ramię i zaczął wędrować swoimi ustami po moim obojczyku. Odwróciłam się i łapczywie wpiłam się w jego wargi. Wplotłam palce w jego włosy i naparłam swoim ciałem na jego. Jego pocałunki były bardzo namiętne i pełne pożądania. Kiedy już miałam sięgać po krawędź jego bluzki zadzwonił telefon. Delikatnie oderwałam się od chłopaka mimo iż ten wcale nie miał zamiaru przestać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i odebrałam.
-No gdzie wy się podziewacie? - wrzasnęła zdenerwowana Alex.
-No właśnie ten, no.. Zaraz będziemy. - wymamrotałam nie mogąc zaczerpnąć powietrza.
-Nie wiem co wy tam robicie, ale pośpieszcie się. - odparła po czym się rozłączyła.
Westchnęłam. Powolnym ruchem odłożyłam telefon na blat i spojrzałam na Thomasa. Chłopak uśmiechną się łobuzersko, pocałował mnie przelotnie, chwycił szklankę wody i usiadł przy stole.
-Idź się ubrać, tylko się pośpiesz bo Alex będzie się na mnie wyżywać. - powiedział przełykając wodę.
-Za chwilę jestem! - rzuciłam biegnąc po schodach do swojego pokoju. Szybko założyłam na siebie wcześniej już naszykowane ubrania. W drodze na dół zgarnęłam po drodze torebkę, w której trzymałam swoje oszczędności. Thomas czekał na mnie przy drzwiach z szerokim uśmiechem. Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na wielkim parkingu przy galerii handlowej. Alex oczywiście przez dobre pół godziny narzekała na to, że musiała na mnie czekać i przez to ma mniej czasu na chodzenie po sklepach. Jak zwykle w takich momentach wyłączałam się i starałam się jej nie słuchać. Chłopcy poszli na jakiś durnowaty film science-fiction, a ja przez bite 2h szukałam idealnego prezentu na rocznicę dla mojego chłopaka. Obiecałam, że w tym roku nic mu nie kupię ale wiadome było, że nie dotrzymam danego słowa. Kiedy już dokonałam zakupu prezentu i byłam z niego zadowolona udałyśmy się z Alex do sklepu z sukienkami. Po długim szukaniu, kiedy już miałam wychodzić ze sklepu zrezygnowała, rzuciła mi się w oczy piękna sukienka w pudrowo-różowym odcieniu z wycięciem na plecach. Była ostatnia, jakby czekała specjalnie na mnie. Po 3 godzinach byłam już zmęczona. Chłopcy czekali na nas przy stoliku jedząc hamburgery i popijając colą. W pewnym momencie myślałam, że Alex ugnie się pod ciężarem zakupów, które uczyniła. Kiedy w końcu wróciłam do domu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łózka. Byłam strasznie zmęczona.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 1

Oczami Rose


Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Zazwyczaj dni mijały mi szybko ale kiedy zbliżały się wakacje zegar jakby stawał w miejscu. Dobrze, że siedziałam w ławce z Alex bo inaczej bym zwariowała. Z moich obserwacji wynikało, że i moja towarzyszka nie mogła już usiedzieć na swoim miejscu. Pan Harris nie starał się zbytnio z prowadzeniem lekcji. Widocznie on też już miał dosyć. Nawet nie zwracał uwagi na gadających uczniów, a zazwyczaj był na tym punkcie wyczulony. Alex bazgrała coś w zeszycie ze znudzeniem, a ja starałam się wsłuchać w to co mówi do nas nauczyciel, niestety bez skutku. Następna lekcja zapowiadała się dużo lepiej od tej. Jedyną lekcją jaką miałam ze wszystkimi moimi przyjaciółmi był w-f oraz plastyka dlatego były to dwie moje ulubione godziny zajęć. Do dzwonka pozostało 5 minut, które spędziłam na odliczaniu sekund. Większość klasy leżała nieprzytomnie na ławkach. Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy zerwali się z miejsc jak oparzeni.

- Dobrze. Na weekend nic wam nie zadaję. Nie mam ochoty sprawdzać waszych przedwakacyjnych wypocin. Do widzenia. - oznajmił pan Harris pakując swoje rzeczy do teczki.
-Wow, a jemu co się stało? - szepnęła Alex gdy wychodziłyśmy z klasy.
- Nie mam pojęcia, zazwyczaj lubi nas gnębić masą prac domowych. Pewnie tak jak my ma już dość. - oznajmiłam nie ukrywając swojego zadowolenia.
- Pewnie masz rację. - uśmiechnęła się i pociągnęła mnie za sobą w stronę damskiej szatni w-f.
- A ty co się tak spieszysz? - spytałam lekko zdziwiona jej zachowaniem. - Zazwyczaj nie lubisz się przemęczać, skąd ta zmiana? - dodałam ze złowieszczym uśmiechem na twarzy.
- Ostatnia lekcja i weekend! No nie wiem jak ty ale ja się bardzo cieszę. - odparła rozbierając się i zakładając strój sportowy.
- Czy aby na pewno tylko o to chodzi? A nie przypadkiem o to, że całą lekcję spędzisz w towarzystwie słodkiego, brązowookiego przystojniaka? - stwierdziłam poruszając sugestywnie brwiami.
- Nie przesadzaj, jest tu dopiero 3 tygodnie, nie znam go na tyle dobrze aby za nim szaleć. - odpowiedziała przewracając oczami.
- Widać, że ci się podoba, zresztą ty jemu też.
- Fakt, dobrze się dogadujemy i lubię jego towarzystwo ale na razie nic więcej.
- Na razie. -zachichotałam ściągając spodnie.
- A ten siniak na tyłku to skąd? - spytała wskazując na dużego, zielono-fioletowego siniaka na moim lewym pośladku. - Widzę, że nieźle szalałaś z Thomasem. - dogryzła mi z uśmiechem na twarzy.
- Muszę cię rozczarować skarbie, zaliczyłam glebę na rolkach. W sumie to wina Thoma bo zaczął mnie gonić, a ja straciłam równowagę i spadłam do rowu. - odparłam wciskając na pupę czarne short'y.
- Cała Rose... - powiedziała zaczepnie szturchając mnie łokciem gdy wchodziłyśmy na boisko szkolne. 

Reszta dziewczyn nawet nie zdążyła jeszcze wejść do szatni więc usiadłyśmy na rozgrzanej od słońca trawie. Alex wystawiła twarz do słońca starając się wyłapać trochę promieni słonecznych. Po paru chwilach wszyscy zaczęli się schodzić. Dziewczyny stały w grupkach i plotkowały, a ja wypatrywałam przybycia chłopców. Długo nie kazali mi czekać. Wszyscy szli śmiejąc się i wesoło przekomarzając. Thomas, Evan i Dylan machali nam z uśmiechem. Idąc w naszą stronę Sangster podbiegł do mnie unosząc mnie i kołysząc jak małe dziecko. Kiedy ostawił mnie na ziemię z czułością pocałował moje czoło.
- Hej - powiedział przytulając mnie do siebie.
- Cześć - odparłam uśmiechając się pod nosem. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna. Jest jak prywatne słońce, które daje mi ciepło i szczęście. Z rozmyśleń wyrwała mnie zbliżająca się Ashley.
- O nie. - westchnęłam sama do siebie.
- Cześć Thomas. - powiedziała wyszczerzając zęby w coś na kształt uśmiechu.
- Ehem. - odchrząknęłam znacząco aby dać jej już po raz kolejny do zrozumienia żeby się odczepiła, niestety bez skutku. Zerknęła tylko na mnie ze spojrzeniem pełnym nienawiści po czym na powrót odwróciła twarz w stronę mojego chłopaka.
- Witaj Ashley. - zwrócił się do dziewczyny z wyczuwalna pogardą w głosie.
- Robisz coś w weekend? Wiesz... - złapała go za dłoń i zaczęła jeździć palcami po jego ramieniu w górę i w dół. Myślałam, że za chwilę już nie będę taka opanowana. - mam wolną chatę i...
- Daruj sobie. - przerwał jej stanowczym tonem odsuwając swoje ramię. - Odczep się od nas raz na zawsze! Mam już tego dość. Jesteś zwykłą suką. Przespałaś się już z tyloma kolesiami, że zabrakłoby mi palców u rak i nóg aby ich policzyć. Nie wiem czego ode mnie chcesz i w sumie wolę nie wiedzieć. A jakbyś jeszcze nie zauważyła to mam już wspaniała dziewczynę - skinął na mnie głowa. - i nie zamierzam tego zmieniać więc daj sobie spokój. - Ich krótką wymianę zdać musiało usłyszeć więcej osób bo teraz wszyscy wpatrywali się w nas z nadzieją, że z tej sytuacji wywiąże się bójka. Zbyt wiele rzeczy nie działo się w naszej szkole więc to zawsze jakaś rozrywka. Ash wpatrywała się w nas jak na pusta blondynkę przystało. Bez cienia speszenia lub zawstydzenia. Najwyraźniej słowa Thomasa nie zrobiły na niej większego wrażenia. Po protu odeszła zarzucając swoimi złotymi włosami.

- Boże co ona ma w głowie. - powiedział Thom nie ukrywając swojej złości.
- Codziennie zadaję sobie to samo pytanie. - odparłam gdy szliśmy w stronę naszych przyjaciół.
- Co tu się właśnie wydarzyło? - spytał Evan nie ukrywając zdziwienia.
- Teraz mnie się uczepiła. - westchnął Tom.
- Masz szczęście, że odkąd spotykasz się z Alison  dała ci spokój. - wtrąciła Alex szturchając brata łokciem.
- Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem tak natrętnej dziewczyny. - odparł Evan przez co nieco zaczęłam się martwić.
- Olej ją, w końcu się odczepi. - wtrącił Dylan ze spokojem.
- To Ashley, nie wiem do czego jest zdolna. - dodała Alex zwracając się do Dylana.

W tym samym momencie na boisko wbiegł trener z piłką gwiżdżąc gwizdkiem na znak,  że mamy się ustawić w szeregu.
- Dobra ofermy, dzisiaj zagracie sobie w zbijaka. Chłopaki na dziewczyny! - oznajmił kopiąc piłkę w naszą stronę. - Dziewczyny zaczynają! - zagwizdał ponownie gwizdkiem i rzucił nam piłkę.

Wszyscy nawalali się jak popadnie. Ja natomiast starałam się trzymać z boku nie zwracając na siebie większej uwagi. Jeszcze chciałam trochę pożyć. Alex uparcie celowała w Thomasa, który zwinnie przemieszczał się pomiędzy ciskaną w niego piłką. Evan z uporem celował we mnie lub w swoją siostrę, niestety, bez większego sukcesu. Co chwilę zerkałam w stronę Sangstera, który uśmiechał się do mnie przy czym wyglądał tak cholernie seksownie. W-f minął mi dość szybko.

sobota, 11 lipca 2015

Prolog

   


Jeszcze nigdy w życiu nie
czułam takiej pustki. Jakby
cząstka mnie została mi odebrana.
Moje życie w jednej chwili
straciło cały sens. Nigdy
nawet nie pomyślałabym,że
to wszystko może się tak
potoczyć. Teraz już nic
nie ma sensu. Jest
tylko ciemność.









Wprowadzenie





Rose Croven uczęszcza do 1 klasy lizeum razem ze swoją najlepsza przyjaciółka Alex Peters. Jest ona szczupłą, szarooką brunetką o jasnej karnacji i średnim wzroście (ok. 162cm). Urodziła się 26.03.1998r. Jest wesołą osobą ale i zarazem skromną, nieśmiałą i delikatną.

Thomas Sangster jest wysokim (ok. 180cm), wysportowanym rudzielcem o brązowych oczach i dziecięcej urodzie. Jak na swój wiek jest bardzo opiekuńczy i wrażliwy. Urodził się 16.05.1995r. Jest uczniem ostatniej klasy technikum w tej samej szkole co Rose.

Alex i Thomas są ze sobą już prawie 3 lata. 


Alex Peters to niebieskooka brunetka o wybuchowej naturze. Ma starszego brata Evana (20lat). Urodziła się w tym samym dniu co Rose.

Dylan O'Brein to 20-sto letni chłopak, który przeprowadził się z innego miasta kilka tygodni temu. Ma brązowe oczy i słodki uśmiech.

Evan Peters to 20-sto letni brat Alex. Chodzi do tej samej klasy co Thomas i Dylan.