Dzisiaj wstałam dosyć wcześnie, wręcz niewyobrażalnie wcześnie jak na mnie w weekend. Tym razem nie musiałam jeść nic na szybko bo cała moja rodzina siedziała właśnie przy stole jedząc śniadanie. Rodzice od czasu do czasu zadawali mi jakieś pytania typu ,,co u ciebie?'' i ,,jak tam w szkole?". Moi rodzice rzadko bywali w domu. Mój tata pracował w firmie samochodowej rozwożąc auta więc ciągle był w trasie, a mama pracowała jako projektantka wnętrz. Mimo iż nie zbyt często się z nimi widywałam to mieliśmy dobry kontakt, a szczególnie z mamą. Zawsze mnie rozumiała i wspierała. Po wyjściu rodziców zabrałam się za zmywanie po czym poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Kiedy myłam włosy usłyszałam wibracje i dzwonek mojego telefonu. Szybko sięgnęłam po niego do szafki i odebrałam mokrą ręką.
-Halo? Rose? - spytała Alex.
-Hm... no nie wiem czy to ja.- odpowiedziałam z sarkazmem.
-No co? Wybierałam numer na ślepo. To o której się widzimy? - spytała zaspanym głosem.
-O 14, jak było ustalone. - odparłam chcąc jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.
-A co ty taka oschła?! - spytała zdziwiona. - Okres ci się spóźnia czy co?
-No wiesz, właśnie siedzę naga pod prysznicem cała w pianie i z zalanym telefonem. Jestem bardzo szczęśliwa. - odparłam trochę rozbawiona.
-Haha okej, no to w takim razie do 14! - zaoponowała po czym się rozłączyła.
Westchnęłam i zabrałam się za spłukiwanie piany z włosów. Kiedy wyszłam spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i zabrałam się za makijaż. Pomalowałam rzęsy, przypudrowałam twarz i pomalowałam usta różową pomadką. Gdy zaczęłam suszyć włosy usłyszałam po raz kolejny dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam aby sprawdzić kto dzwoni. Gdy na wyświetlaczu mojego telefonu ujrzałam zdjęcie Thomasa szybkim ruchem przeciągnęłam znaczek z zieloną słuchawką.
-Cześć skarbie. - przywitał mnie chłopak z wyczuwalną radością w głosie.
-Hej, coś się stało? Za ile będziesz? - spytałam zmniejszając moc mojej suszarki tak abym dobrze słyszała co mówi Tom.
-No tak trochę stoję pod twoimi drzwiami od paru minut i pukam ale nikt mi nie otwiera. - oznajmił próbując udawać obrażonego przy czym jego głos był jeszcze
słodszy niż zazwyczaj.
-Ojej, przepraszam. Suszę włosy i nie słyszałam. Już idę! - wyrzuciłam i rozłączyłam się. Wyłączyłam suszarkę i szybkim ruchem zrzuciłam z siebie ręcznik, a jego miejsce zajął niebieski szlafrok. Schowałam suszarkę i przy okazji zgarnęłam swój telefon do kieszeni. Zbiegłam po schodach prawie z nich spadając i szybko otworzyłam drzwi. Thomas stał z założonymi rękami. Wyglądał jak obrażone dziecko, któremu mama zabrała cukierki. Bardzo mnie to rozbawiło. Złapałam go za rękę i wciągnęłam do środka przy okazji zamykając za sobą drzwi. Szybko na jego twarzy pojawił się uśmiech, który wywołał we mnie falę szczęścia. Powolnym krokiem udałam się do kuchni. Chłopak zdjął buty i podążył za mną.
-Chcesz coś do picia? - spytałam zaglądając do lodówki.
-Wodę - oznajmił podchodząc do mnie i całując mnie w szyję. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do blatu aby wyciągnąć szklankę. Thomas nie odrywając się ode mnie podążył za mną. Jego dłonie powędrowały w duł na moją talię. Delikatnym ruchem odsunął mój szlafrok na ramię i zaczął wędrować swoimi ustami po moim obojczyku. Odwróciłam się i łapczywie wpiłam się w jego wargi. Wplotłam palce w jego włosy i naparłam swoim ciałem na jego. Jego pocałunki były bardzo namiętne i pełne pożądania. Kiedy już miałam sięgać po krawędź jego bluzki zadzwonił telefon. Delikatnie oderwałam się od chłopaka mimo iż ten wcale nie miał zamiaru przestać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i odebrałam.
-No gdzie wy się podziewacie? - wrzasnęła zdenerwowana Alex.
-No właśnie ten, no.. Zaraz będziemy. - wymamrotałam nie mogąc zaczerpnąć powietrza.
-Nie wiem co wy tam robicie, ale pośpieszcie się. - odparła po czym się rozłączyła.
Westchnęłam. Powolnym ruchem odłożyłam telefon na blat i spojrzałam na Thomasa. Chłopak uśmiechną się łobuzersko, pocałował mnie przelotnie, chwycił szklankę wody i usiadł przy stole.
-Idź się ubrać, tylko się pośpiesz bo Alex będzie się na mnie wyżywać. - powiedział przełykając wodę.
-Za chwilę jestem! - rzuciłam biegnąc po schodach do swojego pokoju. Szybko założyłam na siebie wcześniej już naszykowane ubrania. W drodze na dół zgarnęłam po drodze torebkę, w której trzymałam swoje oszczędności. Thomas czekał na mnie przy drzwiach z szerokim uśmiechem. Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na wielkim parkingu przy galerii handlowej. Alex oczywiście przez dobre pół godziny narzekała na to, że musiała na mnie czekać i przez to ma mniej czasu na chodzenie po sklepach. Jak zwykle w takich momentach wyłączałam się i starałam się jej nie słuchać. Chłopcy poszli na jakiś durnowaty film science-fiction, a ja przez bite 2h szukałam idealnego prezentu na rocznicę dla mojego chłopaka. Obiecałam, że w tym roku nic mu nie kupię ale wiadome było, że nie dotrzymam danego słowa. Kiedy już dokonałam zakupu prezentu i byłam z niego zadowolona udałyśmy się z Alex do sklepu z sukienkami. Po długim szukaniu, kiedy już miałam wychodzić ze sklepu zrezygnowała, rzuciła mi się w oczy piękna sukienka w pudrowo-różowym odcieniu z wycięciem na plecach. Była ostatnia, jakby czekała specjalnie na mnie. Po 3 godzinach byłam już zmęczona. Chłopcy czekali na nas przy stoliku jedząc hamburgery i popijając colą. W pewnym momencie myślałam, że Alex ugnie się pod ciężarem zakupów, które uczyniła. Kiedy w końcu wróciłam do domu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łózka. Byłam strasznie zmęczona.
Westchnęłam i zabrałam się za spłukiwanie piany z włosów. Kiedy wyszłam spod prysznica owinęłam się ręcznikiem i zabrałam się za makijaż. Pomalowałam rzęsy, przypudrowałam twarz i pomalowałam usta różową pomadką. Gdy zaczęłam suszyć włosy usłyszałam po raz kolejny dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam aby sprawdzić kto dzwoni. Gdy na wyświetlaczu mojego telefonu ujrzałam zdjęcie Thomasa szybkim ruchem przeciągnęłam znaczek z zieloną słuchawką.
-Cześć skarbie. - przywitał mnie chłopak z wyczuwalną radością w głosie.
-Hej, coś się stało? Za ile będziesz? - spytałam zmniejszając moc mojej suszarki tak abym dobrze słyszała co mówi Tom.
-No tak trochę stoję pod twoimi drzwiami od paru minut i pukam ale nikt mi nie otwiera. - oznajmił próbując udawać obrażonego przy czym jego głos był jeszcze
słodszy niż zazwyczaj.
-Ojej, przepraszam. Suszę włosy i nie słyszałam. Już idę! - wyrzuciłam i rozłączyłam się. Wyłączyłam suszarkę i szybkim ruchem zrzuciłam z siebie ręcznik, a jego miejsce zajął niebieski szlafrok. Schowałam suszarkę i przy okazji zgarnęłam swój telefon do kieszeni. Zbiegłam po schodach prawie z nich spadając i szybko otworzyłam drzwi. Thomas stał z założonymi rękami. Wyglądał jak obrażone dziecko, któremu mama zabrała cukierki. Bardzo mnie to rozbawiło. Złapałam go za rękę i wciągnęłam do środka przy okazji zamykając za sobą drzwi. Szybko na jego twarzy pojawił się uśmiech, który wywołał we mnie falę szczęścia. Powolnym krokiem udałam się do kuchni. Chłopak zdjął buty i podążył za mną.
-Chcesz coś do picia? - spytałam zaglądając do lodówki.
-Wodę - oznajmił podchodząc do mnie i całując mnie w szyję. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do blatu aby wyciągnąć szklankę. Thomas nie odrywając się ode mnie podążył za mną. Jego dłonie powędrowały w duł na moją talię. Delikatnym ruchem odsunął mój szlafrok na ramię i zaczął wędrować swoimi ustami po moim obojczyku. Odwróciłam się i łapczywie wpiłam się w jego wargi. Wplotłam palce w jego włosy i naparłam swoim ciałem na jego. Jego pocałunki były bardzo namiętne i pełne pożądania. Kiedy już miałam sięgać po krawędź jego bluzki zadzwonił telefon. Delikatnie oderwałam się od chłopaka mimo iż ten wcale nie miał zamiaru przestać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i odebrałam.
-No gdzie wy się podziewacie? - wrzasnęła zdenerwowana Alex.
-No właśnie ten, no.. Zaraz będziemy. - wymamrotałam nie mogąc zaczerpnąć powietrza.
-Nie wiem co wy tam robicie, ale pośpieszcie się. - odparła po czym się rozłączyła.
Westchnęłam. Powolnym ruchem odłożyłam telefon na blat i spojrzałam na Thomasa. Chłopak uśmiechną się łobuzersko, pocałował mnie przelotnie, chwycił szklankę wody i usiadł przy stole.
-Idź się ubrać, tylko się pośpiesz bo Alex będzie się na mnie wyżywać. - powiedział przełykając wodę.
-Za chwilę jestem! - rzuciłam biegnąc po schodach do swojego pokoju. Szybko założyłam na siebie wcześniej już naszykowane ubrania. W drodze na dół zgarnęłam po drodze torebkę, w której trzymałam swoje oszczędności. Thomas czekał na mnie przy drzwiach z szerokim uśmiechem. Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na wielkim parkingu przy galerii handlowej. Alex oczywiście przez dobre pół godziny narzekała na to, że musiała na mnie czekać i przez to ma mniej czasu na chodzenie po sklepach. Jak zwykle w takich momentach wyłączałam się i starałam się jej nie słuchać. Chłopcy poszli na jakiś durnowaty film science-fiction, a ja przez bite 2h szukałam idealnego prezentu na rocznicę dla mojego chłopaka. Obiecałam, że w tym roku nic mu nie kupię ale wiadome było, że nie dotrzymam danego słowa. Kiedy już dokonałam zakupu prezentu i byłam z niego zadowolona udałyśmy się z Alex do sklepu z sukienkami. Po długim szukaniu, kiedy już miałam wychodzić ze sklepu zrezygnowała, rzuciła mi się w oczy piękna sukienka w pudrowo-różowym odcieniu z wycięciem na plecach. Była ostatnia, jakby czekała specjalnie na mnie. Po 3 godzinach byłam już zmęczona. Chłopcy czekali na nas przy stoliku jedząc hamburgery i popijając colą. W pewnym momencie myślałam, że Alex ugnie się pod ciężarem zakupów, które uczyniła. Kiedy w końcu wróciłam do domu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łózka. Byłam strasznie zmęczona.