- Jak spałaś? - spytał ciepłym głosem, którego tak bardzo mi brakowało.
- Wyśmienicie. - odparłam zamykając oczy. - A ty?
- Po raz pierwszy od kilku dni dobrze. - odparł.
Super. Właśnie dopadło mnie poczucie winy. Wiem, o co mu chodzi. Nie sypiał zamartwiając się co się ze mną dzieje. Dla mnie samej kilka ostatnich dni nie należało do zbyt przyjemnych lecz fakt, że jedna z najważniejszych dla mnie osób cierpiała przeze mnie jest wielkim ciosem. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. Thomas musiał zauważyć moje zdenerwowanie i przerwał ciszę.
- Nie przejmuj się. - oznajmił - Rozumiem co przeżywałaś. Najważniejsze, że już jest dobrze. Nie jest zły.
Jego słowa trochę mnie uspokoiły. Ma rację, najważniejsze, że teraz jest wszystko w porządku. Zgarnęłam telefon z szafki nocnej i układając się obok chłopaka zaczęłam przeglądać różne stronki. Po chwili Tommy wyrwał mi telefon z rąk pokazując jednocześnie język.
- Ejj. Oddawaj!
- Nie! - powiedział, położył urządzenie na szafce nocnej i zaczął mnie łaskotać
- Przestań, hahaha. Mam łaskotki! - powiedziałam piszcząc i szamocząc się po łóżku.
- Wiem. - uśmiechnął się łobuzersko i zaczął wbijać palce w moje żebra.
- Ała! - wrzasnęłam - to boli! - śmiejąc się ugryzłam go w ramię, a on zrobił urażoną minę.
- Masz ochotę się przejść? - zapytałam.
- Nie, wolę zostać z tobą w łóżku. - mruknął wtulając się w moją szyję.
- O nie! Nie będziemy marnować czasu na leżenie i zbijanie bąków! - powiedziałam i wstałam. - Za 20min. wychodzimy. -zażądałam. Chłopak jęknął niezadowolony. Poszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę i ubrałam się. Kiedy wróciłam do pokoju Thomas nadal zalegiwał w łóżku.
- Thomas! - krzyknęłam, a on podskoczył wystraszony.
- No już idę. - powiedział i wyskoczył z łóżka.
Przechodząc obok mnie dał mi całusa w czubek głowy i zniknął w łazience. Wyszedł z niej po 10 minutach.
- Jestem gotowy! - oświadczył i szeroko się uśmiechnął.
- Super, chodź - powiedziałam i wywróciłam oczami.
Wyszliśmy z naszego domku zamykając go na klucz.
- Jestem głodny. Moja kobita nie zrobiła mi dzisiaj śniadania. - oznajmił pretensjonalnie.
- Dobra, twoja KOBITA zabierze cię łajzo na śniadanie. - powiedziałam na co chłopak zachichotał.
Weszliśmy do jakiejś knajpki, gdzie kręciło się dużo uczniów z naszej szkoły. Zajęliśmy wolny stolik i złożyliśmy zamówienie u kelnera, który zniknął w kuchni. Oczy wszystkich uczniów był skierowane na nas. Dwie dziewczyny, siedzące przy stoliku obok nas nie ukrywały, że rozmawiają o mnie i Thommym.
- To ta co zdradziła swojego chłopaka i jeszcze wpadła. - powiedziała jedna z dziewczyn po czym skarciła mnie wzrokiem. Poczułam się strasznie niezręcznie. Jakby próbowała mnie zabić.
Spojrzałam na Thomasa zdziwiona, a on odwzajemnił moje spojrzenie. Wstałam gwałtownie od stolika i ruszyłam w stronę wyjścia. Kiedy opuściłam lokal Thomas złapał mnie za rękę i obrócił tak, że nasze twarze dzieliły zaledwie centymetry.
- Co to było? - spytał zdziwiony.
- Skąd mam wiedzieć?! - odpowiedziałam sarkastycznie rozzłoszczona. - Ty wiesz, że ja cię nie...
- Tak Rose, wiem. - odpowiedział przerywając mi w połowie
- Boże, kto mógł puścić taką plotę?!
- Chyba wiem kto... - odparł chłopak spoglądając na zmierzającą ku nam Ashley
- A to wredna suka, wydrapie jej oczy! - wrzasnęłam uwalniając się z uścisku chłopaka.
- Rose! - krzyknął Thommy, ale nie zwróciłam na to uwagi. Podążałam szybkim krokiem w kierunki znienawidzonej przeze mnie dziewczyny. Na jej twarzy widniał uśmiech, a w jej oczach było widać radość połączoną z satysfakcją. A gdybym tak zatopiła paznokcie w jej twarzy? Dobrze, że zapuściłam...
- Witaj Rose, jak się miewasz? - spytała dziewczyna. Tak jej nienawidzę. W tym momencie mam ochotę przywalić jej głazem albo przejechać ją czołgiem. Nigdy w życiu nie zgromadziłam w sobie aż tyle gniewu. Musiała to zauważyć.
- Ojć skarbie uważaj bo się zagotujesz. - powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach. I w tym momencie nie wytrzymałam.
- Ty szmato! - wrzasnęłam - odwal się ode mnie rozumiesz? Mam cię dość! Z upragnieniem czekam na ten dzień, w którym nie będę musiała oglądać twojej mordy na szkolnym korytarzu! Gdyby to nie było karalne już dawno zadźgałabym cię nożem! - wycedziłam dzięki czemu mi ulżyło.
- Nie denerwuj się tak, jeszcze coś się stanie, przecież jesteś w ciąży i nie możesz sobie na to pozwolić. - odparła niewzruszona. Opanowana pokazałam jej środkowy palec, obróciłam się na pięcie i wpadłam na Thomasa, który stał tuż za mną. W napadzie furii nawet nie zauważyłam kiedy się przemieścił.
- Choć Rose. - powiedział chłopak oplatając mnie w talii.
- Żałuję jednego. - odparłam.
- Czego?
- Że wyszliśmy z tej knajpki. Umieram z głodu. - wyznałam na co chłopak parsknął śmiechem. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Jeszcze przed chwila myślałam, że wybuchnę od środka ze złości,a teraz jestem radosna. Burza hormonów. Udaliśmy się z powrotem powrotem do środka i usiedliśmy przy tym samym stoliku. Tym razem nie zwracałam uwagi na gapiących się ludzi. Po paru minutach kelner przyniósł nasze zamówienie. Po zjedzonym śniadaniu udaliśmy się na plażę gdzie czekali nasi przyjaciele. Dylan ganiał się z Alex po piachu jak małe dzieci, a Evan wpychał język do gardła Ally. Siedziałam sobie spokojnie na ręczniku i opalałam, gdy nagle Thomas uniósł mnie i jednym ruchem wrzucił do wody.
- Ejjj! - krzyknęłam.
Nagle poczułam jak ktoś zatapia moją twarz w tafli wody, szybko nabrałam powietrze w płuca. Po chwili wynurzyłam się i ujrzałam Dylana śmiejącego się na całe gardło.
- Tak się bawimy? - spytałam po czym wskoczyłam chłopakowi na kark, a on mimowolnie ugiął się pod moim ciężarem przez co na chwilę jego twarz była zanurzony w wodzie. Po chwili reszta dołączyła do nas.
- Tylko nie zmoczcie mi włosów! - rozkazała Alex
- Jasne - powiedział Dyl jednocześnie chlapiąc dziewczynę.
- Dzięki, na ciebie zawsze można liczyć.
Po całym dniu spędzonym na plaży opadłam zmęczona na łóżko i momentalnie zasnęłam...
______________________________________________
- Ejj. Oddawaj!
- Nie! - powiedział, położył urządzenie na szafce nocnej i zaczął mnie łaskotać
- Przestań, hahaha. Mam łaskotki! - powiedziałam piszcząc i szamocząc się po łóżku.
- Wiem. - uśmiechnął się łobuzersko i zaczął wbijać palce w moje żebra.
- Ała! - wrzasnęłam - to boli! - śmiejąc się ugryzłam go w ramię, a on zrobił urażoną minę.
- Masz ochotę się przejść? - zapytałam.
- Nie, wolę zostać z tobą w łóżku. - mruknął wtulając się w moją szyję.
- O nie! Nie będziemy marnować czasu na leżenie i zbijanie bąków! - powiedziałam i wstałam. - Za 20min. wychodzimy. -zażądałam. Chłopak jęknął niezadowolony. Poszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę i ubrałam się. Kiedy wróciłam do pokoju Thomas nadal zalegiwał w łóżku.
- Thomas! - krzyknęłam, a on podskoczył wystraszony.
- No już idę. - powiedział i wyskoczył z łóżka.
Przechodząc obok mnie dał mi całusa w czubek głowy i zniknął w łazience. Wyszedł z niej po 10 minutach.
- Jestem gotowy! - oświadczył i szeroko się uśmiechnął.
- Super, chodź - powiedziałam i wywróciłam oczami.
Wyszliśmy z naszego domku zamykając go na klucz.
- Jestem głodny. Moja kobita nie zrobiła mi dzisiaj śniadania. - oznajmił pretensjonalnie.
- Dobra, twoja KOBITA zabierze cię łajzo na śniadanie. - powiedziałam na co chłopak zachichotał.
Weszliśmy do jakiejś knajpki, gdzie kręciło się dużo uczniów z naszej szkoły. Zajęliśmy wolny stolik i złożyliśmy zamówienie u kelnera, który zniknął w kuchni. Oczy wszystkich uczniów był skierowane na nas. Dwie dziewczyny, siedzące przy stoliku obok nas nie ukrywały, że rozmawiają o mnie i Thommym.
- To ta co zdradziła swojego chłopaka i jeszcze wpadła. - powiedziała jedna z dziewczyn po czym skarciła mnie wzrokiem. Poczułam się strasznie niezręcznie. Jakby próbowała mnie zabić.
Spojrzałam na Thomasa zdziwiona, a on odwzajemnił moje spojrzenie. Wstałam gwałtownie od stolika i ruszyłam w stronę wyjścia. Kiedy opuściłam lokal Thomas złapał mnie za rękę i obrócił tak, że nasze twarze dzieliły zaledwie centymetry.
- Co to było? - spytał zdziwiony.
- Skąd mam wiedzieć?! - odpowiedziałam sarkastycznie rozzłoszczona. - Ty wiesz, że ja cię nie...
- Tak Rose, wiem. - odpowiedział przerywając mi w połowie
- Boże, kto mógł puścić taką plotę?!
- Chyba wiem kto... - odparł chłopak spoglądając na zmierzającą ku nam Ashley
- A to wredna suka, wydrapie jej oczy! - wrzasnęłam uwalniając się z uścisku chłopaka.
- Rose! - krzyknął Thommy, ale nie zwróciłam na to uwagi. Podążałam szybkim krokiem w kierunki znienawidzonej przeze mnie dziewczyny. Na jej twarzy widniał uśmiech, a w jej oczach było widać radość połączoną z satysfakcją. A gdybym tak zatopiła paznokcie w jej twarzy? Dobrze, że zapuściłam...
- Witaj Rose, jak się miewasz? - spytała dziewczyna. Tak jej nienawidzę. W tym momencie mam ochotę przywalić jej głazem albo przejechać ją czołgiem. Nigdy w życiu nie zgromadziłam w sobie aż tyle gniewu. Musiała to zauważyć.
- Ojć skarbie uważaj bo się zagotujesz. - powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach. I w tym momencie nie wytrzymałam.
- Ty szmato! - wrzasnęłam - odwal się ode mnie rozumiesz? Mam cię dość! Z upragnieniem czekam na ten dzień, w którym nie będę musiała oglądać twojej mordy na szkolnym korytarzu! Gdyby to nie było karalne już dawno zadźgałabym cię nożem! - wycedziłam dzięki czemu mi ulżyło.
- Nie denerwuj się tak, jeszcze coś się stanie, przecież jesteś w ciąży i nie możesz sobie na to pozwolić. - odparła niewzruszona. Opanowana pokazałam jej środkowy palec, obróciłam się na pięcie i wpadłam na Thomasa, który stał tuż za mną. W napadzie furii nawet nie zauważyłam kiedy się przemieścił.
- Choć Rose. - powiedział chłopak oplatając mnie w talii.
- Żałuję jednego. - odparłam.
- Czego?
- Że wyszliśmy z tej knajpki. Umieram z głodu. - wyznałam na co chłopak parsknął śmiechem. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Jeszcze przed chwila myślałam, że wybuchnę od środka ze złości,a teraz jestem radosna. Burza hormonów. Udaliśmy się z powrotem powrotem do środka i usiedliśmy przy tym samym stoliku. Tym razem nie zwracałam uwagi na gapiących się ludzi. Po paru minutach kelner przyniósł nasze zamówienie. Po zjedzonym śniadaniu udaliśmy się na plażę gdzie czekali nasi przyjaciele. Dylan ganiał się z Alex po piachu jak małe dzieci, a Evan wpychał język do gardła Ally. Siedziałam sobie spokojnie na ręczniku i opalałam, gdy nagle Thomas uniósł mnie i jednym ruchem wrzucił do wody.
- Ejjj! - krzyknęłam.
Nagle poczułam jak ktoś zatapia moją twarz w tafli wody, szybko nabrałam powietrze w płuca. Po chwili wynurzyłam się i ujrzałam Dylana śmiejącego się na całe gardło.
- Tak się bawimy? - spytałam po czym wskoczyłam chłopakowi na kark, a on mimowolnie ugiął się pod moim ciężarem przez co na chwilę jego twarz była zanurzony w wodzie. Po chwili reszta dołączyła do nas.
- Tylko nie zmoczcie mi włosów! - rozkazała Alex
- Jasne - powiedział Dyl jednocześnie chlapiąc dziewczynę.
- Dzięki, na ciebie zawsze można liczyć.
Po całym dniu spędzonym na plaży opadłam zmęczona na łóżko i momentalnie zasnęłam...
______________________________________________
No brawo Klaudia, nareszcie dodałaś kolejny rozdział! Tak, tak wiem... Nie miałam motywacji do napisania kolejnego posta, za każdym razem mówiłam sobie:
,,Jutro coś napiszę, jutro coś napiszę"
Tak naprawdę początek już miałam daaawno, ale z resztą już był problem.
I tu z pomocą przyszła moja przyjaciółka
Julka za co jej z całego serca dziękuję! ♥
Nie obiecuję, że posty będą często, ale mam nadzieję,
że w ogóle będą.
Muszę się za to wziąć bo mam pomysły ale już gorzej
z ich realizacją.
Przepraszam bardzo wszystkich tych, którzy czytają tego bloga.
Nie dość, że jest was niewiele to jeszcze
was zawiodłam.
Ehhh... nieźle co?
Także ten, Wesołych świąt i Szczęśliwego Nowego
roku. A skoro o nowym roku mowa to OBIECUJĘ, że nowy rozdział pojawi się
NA BANK w Sylwestra.
Obiecałam Julce, że ten dodam w Wigilię i dodaję. Krótki bo krótki
ale jest. Na Sylwestra się bardziej postaram.
Do 31.12.1015! :*