Oczami Rose
Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Zazwyczaj dni mijały mi szybko ale kiedy zbliżały się wakacje zegar jakby stawał w miejscu. Dobrze, że siedziałam w ławce z Alex bo inaczej bym zwariowała. Z moich obserwacji wynikało, że i moja towarzyszka nie mogła już usiedzieć na swoim miejscu. Pan Harris nie starał się zbytnio z prowadzeniem lekcji. Widocznie on też już miał dosyć. Nawet nie zwracał uwagi na gadających uczniów, a zazwyczaj był na tym punkcie wyczulony. Alex bazgrała coś w zeszycie ze znudzeniem, a ja starałam się wsłuchać w to co mówi do nas nauczyciel, niestety bez skutku. Następna lekcja zapowiadała się dużo lepiej od tej. Jedyną lekcją jaką miałam ze wszystkimi moimi przyjaciółmi był w-f oraz plastyka dlatego były to dwie moje ulubione godziny zajęć. Do dzwonka pozostało 5 minut, które spędziłam na odliczaniu sekund. Większość klasy leżała nieprzytomnie na ławkach. Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy zerwali się z miejsc jak oparzeni.
- Dobrze. Na weekend nic wam nie zadaję. Nie mam ochoty sprawdzać waszych przedwakacyjnych wypocin. Do widzenia. - oznajmił pan Harris pakując swoje rzeczy do teczki.
-Wow, a jemu co się stało? - szepnęła Alex gdy wychodziłyśmy z klasy.
- Nie mam pojęcia, zazwyczaj lubi nas gnębić masą prac domowych. Pewnie tak jak my ma już dość. - oznajmiłam nie ukrywając swojego zadowolenia.
- Pewnie masz rację. - uśmiechnęła się i pociągnęła mnie za sobą w stronę damskiej szatni w-f.
- A ty co się tak spieszysz? - spytałam lekko zdziwiona jej zachowaniem. - Zazwyczaj nie lubisz się przemęczać, skąd ta zmiana? - dodałam ze złowieszczym uśmiechem na twarzy.
- Ostatnia lekcja i weekend! No nie wiem jak ty ale ja się bardzo cieszę. - odparła rozbierając się i zakładając strój sportowy.
- Czy aby na pewno tylko o to chodzi? A nie przypadkiem o to, że całą lekcję spędzisz w towarzystwie słodkiego, brązowookiego przystojniaka? - stwierdziłam poruszając sugestywnie brwiami.
- Nie przesadzaj, jest tu dopiero 3 tygodnie, nie znam go na tyle dobrze aby za nim szaleć. - odpowiedziała przewracając oczami.
- Widać, że ci się podoba, zresztą ty jemu też.
- Fakt, dobrze się dogadujemy i lubię jego towarzystwo ale na razie nic więcej.
- Na razie. -zachichotałam ściągając spodnie.
- A ten siniak na tyłku to skąd? - spytała wskazując na dużego, zielono-fioletowego siniaka na moim lewym pośladku. - Widzę, że nieźle szalałaś z Thomasem. - dogryzła mi z uśmiechem na twarzy.
- Muszę cię rozczarować skarbie, zaliczyłam glebę na rolkach. W sumie to wina Thoma bo zaczął mnie gonić, a ja straciłam równowagę i spadłam do rowu. - odparłam wciskając na pupę czarne short'y.
- Cała Rose... - powiedziała zaczepnie szturchając mnie łokciem gdy wchodziłyśmy na boisko szkolne.
Reszta dziewczyn nawet nie zdążyła jeszcze wejść do szatni więc usiadłyśmy na rozgrzanej od słońca trawie. Alex wystawiła twarz do słońca starając się wyłapać trochę promieni słonecznych. Po paru chwilach wszyscy zaczęli się schodzić. Dziewczyny stały w grupkach i plotkowały, a ja wypatrywałam przybycia chłopców. Długo nie kazali mi czekać. Wszyscy szli śmiejąc się i wesoło przekomarzając. Thomas, Evan i Dylan machali nam z uśmiechem. Idąc w naszą stronę Sangster podbiegł do mnie unosząc mnie i kołysząc jak małe dziecko. Kiedy ostawił mnie na ziemię z czułością pocałował moje czoło.
- Hej - powiedział przytulając mnie do siebie.
- Cześć - odparłam uśmiechając się pod nosem. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna. Jest jak prywatne słońce, które daje mi ciepło i szczęście. Z rozmyśleń wyrwała mnie zbliżająca się Ashley.
- O nie. - westchnęłam sama do siebie.
- Cześć Thomas. - powiedziała wyszczerzając zęby w coś na kształt uśmiechu.
- Ehem. - odchrząknęłam znacząco aby dać jej już po raz kolejny do zrozumienia żeby się odczepiła, niestety bez skutku. Zerknęła tylko na mnie ze spojrzeniem pełnym nienawiści po czym na powrót odwróciła twarz w stronę mojego chłopaka.
- Witaj Ashley. - zwrócił się do dziewczyny z wyczuwalna pogardą w głosie.
- Robisz coś w weekend? Wiesz... - złapała go za dłoń i zaczęła jeździć palcami po jego ramieniu w górę i w dół. Myślałam, że za chwilę już nie będę taka opanowana. - mam wolną chatę i...
- Daruj sobie. - przerwał jej stanowczym tonem odsuwając swoje ramię. - Odczep się od nas raz na zawsze! Mam już tego dość. Jesteś zwykłą suką. Przespałaś się już z tyloma kolesiami, że zabrakłoby mi palców u rak i nóg aby ich policzyć. Nie wiem czego ode mnie chcesz i w sumie wolę nie wiedzieć. A jakbyś jeszcze nie zauważyła to mam już wspaniała dziewczynę - skinął na mnie głowa. - i nie zamierzam tego zmieniać więc daj sobie spokój. - Ich krótką wymianę zdać musiało usłyszeć więcej osób bo teraz wszyscy wpatrywali się w nas z nadzieją, że z tej sytuacji wywiąże się bójka. Zbyt wiele rzeczy nie działo się w naszej szkole więc to zawsze jakaś rozrywka. Ash wpatrywała się w nas jak na pusta blondynkę przystało. Bez cienia speszenia lub zawstydzenia. Najwyraźniej słowa Thomasa nie zrobiły na niej większego wrażenia. Po protu odeszła zarzucając swoimi złotymi włosami.
- Boże co ona ma w głowie. - powiedział Thom nie ukrywając swojej złości.
- Codziennie zadaję sobie to samo pytanie. - odparłam gdy szliśmy w stronę naszych przyjaciół.
- Co tu się właśnie wydarzyło? - spytał Evan nie ukrywając zdziwienia.
- Teraz mnie się uczepiła. - westchnął Tom.
- Masz szczęście, że odkąd spotykasz się z Alison dała ci spokój. - wtrąciła Alex szturchając brata łokciem.
- Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem tak natrętnej dziewczyny. - odparł Evan przez co nieco zaczęłam się martwić.
- Olej ją, w końcu się odczepi. - wtrącił Dylan ze spokojem.
- To Ashley, nie wiem do czego jest zdolna. - dodała Alex zwracając się do Dylana.
W tym samym momencie na boisko wbiegł trener z piłką gwiżdżąc gwizdkiem na znak, że mamy się ustawić w szeregu.
- Dobra ofermy, dzisiaj zagracie sobie w zbijaka. Chłopaki na dziewczyny! - oznajmił kopiąc piłkę w naszą stronę. - Dziewczyny zaczynają! - zagwizdał ponownie gwizdkiem i rzucił nam piłkę.
Wszyscy nawalali się jak popadnie. Ja natomiast starałam się trzymać z boku nie zwracając na siebie większej uwagi. Jeszcze chciałam trochę pożyć. Alex uparcie celowała w Thomasa, który zwinnie przemieszczał się pomiędzy ciskaną w niego piłką. Evan z uporem celował we mnie lub w swoją siostrę, niestety, bez większego sukcesu. Co chwilę zerkałam w stronę Sangstera, który uśmiechał się do mnie przy czym wyglądał tak cholernie seksownie. W-f minął mi dość szybko.
czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńNaprawdę mi się podoba :3
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :)
http://you-love-shouldnt-be-this-hard.blogspot.com/