niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 3






Ten tydzień minął mi dosyć szybko co sprawiło mi ogromną radość. Nie mogłam już się doczekać dzisiejszego wieczoru. Końcoworoczny bal miał się się rozpocząć o godzinie 20:30. Oczywiście Alex przyszła do mnie o godzinę wcześniej aby zrobić sobie fryzurę, umalować się, a przy okazji pogadać o różnych sprawach.
- Dylan i Thomas będą po nas o 20? - spytała dziewczyna malując rzęsy.
- Mam nadzieję, że się nie spóźnią. - odpowiedziałam przewracając oczami na co Alex uśmiechnęła się i z powrotem wróciła do wykonywanej wcześniej czynności.
- Gdzie Thomas zabiera cię jutro na waszą rocznicę? - zapytała od niechcenia chociaż widziałam, że bardzo ją to interesowało.
- Sama jeszcze nie wiem- odparłam wzruszając ramionami.
- Nie powiedział ci?!- odparła lekko zdziwionym głosem po czym uśmiechnęła się podekscytowana. - Niespodzianka, romantycznie. Jesteście tacy słodcy.- powiedziała z zadowoleniem.
-Za to ty jesteś wkurzająca. - odparłam.
- Ej! - Krzyknęła i szturchnęła mnie ramieniem na co odpowiedziałam jej tym samym. Po pomalowaniu się założyłyśmy swoje sukienki. Kreacja Alex była w kolorze starego złota, ze srebrnymi wzorami i wyciętą łezką na plecach, a od pasa w dół była ona czarna, z delikatnego tiulu. Ja natomiast postawiłam na klasyczną, koronkową, białą sukienkę ze złotym zamkiem z tyłu. Zarówno ja jak i Alex wybrałyśmy na szpilki. Peters dokomponowała czarne, wysokie obcasy natomiast ja nie miałam zamiaru zabić się o własne nogi i postanowiłam wybrać kremowe, z nieco niższym i grubszym obcasem. Alex zrobiła delikatne fale i postawiła na rozpuszczone włosy ja natomiast chciałam trochę zaszaleć i z boku głowy uplotłam małego warkocza po czym wplątałam go w koka, którego poluzowałam. Chłopcy pojawili się po paru minutach. Moja mama otworzyła im drzwi, a my spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy do torebek i zeszłyśmy na dół. Moja rodzicielka oczywiście musiała nam porobić milion zdjęć przed wyjściem bo uważała, że ,,wyglądamy tak pięknie wszyscy razem". Kiedy udało nam się wyrwać wsiedliśmy do samochodu Thomasa i ruszyliśmy. Do szkoły dotarliśmy po kilku minutach, oczywiście spóźnieni, dzięki mamo. Kiedy weszliśmy na sale większość par rozpoczynała swoje pierwsze tańce. Tylko nieliczni przesiadywali przy stole z przekąskami. Dylan i Alex poszli zatańczyć, natomiast ja z Thomasem usiedliśmy. 
- Zaraz wrócę - oznajmiłam. - skoczę tylko do łazienki.
- Okej. - odparł pijąc jakiś napój. Wstałam z miejsca i niezdarnie ruszyłam w kierunku drzwi przez, które właśnie wchodziła Ashley z wielką miską ponczu. Starałam się przejść koło niej obojętnie jednak kiedy nasze spojrzenia się spotkały zauważyłam w jej oczach wstręt i nienawiści. Właśnie w tym momencie poczułam jak cała zawartość szklanej miski ląduje na mojej białej sukience.
- O jejku, przepraszam! - krzyknęła Ash jednak po jej wyrazie twarzy i spojrzeniu można było wywnioskować, że to wcale nie był przypadek. - Tak strasznie cię przepraszam, musiałam się zagapić. - sięgnęła po serwetki leżące na stole i zaczęła ścierać plamę. Poczułam wzrok innych na swoich plecach oraz dłoń Thomasa na moim ramieniu.
- Daruj sobie. - wyrwał dziewczynie serwetki. - Zrobiłaś to specjalnie, widziałem.
- Ależ Thomas..
- Daj spokój. - przerwał dziewczynie i wyprowadził mnie na zewnątrz.
- O rany, ta plama nigdy nie zejdzie! - powiedziałam głosem pełnym żalu. - lubiłam tą sukienkę.
- Czemu ta cała Ashley musi nam wszystko psuć! - krzyknął zdenerwowany kopiąc kamień. - chciałem żeby ten bal był idealny, to był nasz ostatni rok razem w szkole, a ona wszystko zniszczyła.
- Nie pozwolę żeby taka głupota zniszczyła nam wieczór. - ujęłam jego twarz w dłonie. - najważniejsze, że jesteśmy tu razem. - uśmiechnął się po czym pocałował mnie czule.
- Kocham cię Rose, wiesz? - powiedział przytulając mnie.
- Tez cię kocham Thom. - odparłam i pocałowałam go przelotnie w usta po czym wróciliśmy na salę. Oprócz tego incydentu wieczór minął mi bardzo miło. Długo tańczyliśmy z Thomasem oraz Alex przy czym trochę się powygłupiałyśmy. Kiedy wróciłam do domu przebrałam się w piżamę i zmęczona opadłam na łózko. Jutrzejszy dzień będzie jeszcze lepszy od dzisiejszego.

3 komentarze:

  1. Super, ale krótki ;( mam nadzieję, że kolejny pojawi się szybko i będzie nieco dłuższy ☺ pozdrawiam ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu taki krótki ;/
    Już nie lubie Ashley, ale zawsze musi być ktoś zły xd

    OdpowiedzUsuń