Obudziły mnie silne dłonie potrząsające moje ramiona. Niechętnie otworzyłam oczy.
- Hej mała wstawaj! - powiedział Paul próbując mnie obudzić.
- Mmmmm... Jeszcze chwila. - odparłam zamykając oczy i przewracając się na drugi bok.
- Ty nie masz czasami dzisiaj jechać na obóz? - kontynuował mój brat z oporem.
- Która godzina? - spytałam z trudem otwierając oczy.
- Za piętnaście siódma.
- O boże zaspałam! Czemu mnie nie obudziłeś?! - energicznym ruchem podniosłam się na równe nogi i zaczęłam się ubierać.
- Hahahaha, bardzo śmieszne. - wstał i podpierając się za boki udawał obrażonego.
- Podwieziesz mnie? Kurczę zaraz się spóźnię. - dodałam wciskając jeansy na swoje biodra.
- Z takim zamiarem do ciebie przyszedłem.
- Jesteś kochany! - rzuciłam się bratu na szyję. - Zrobię sobie śniadanie, umyję zęby i jestem gotowa! - rzuciłam do Paula zbiegając ze schodów.
- Zrobiłem ci tosty. - odparł schodząc za mną na dół.
- Wow, zostań tu na zawsze! - powiedziałam siadając przy stole i w pośpiechu konsumując śniadanie. Po zjedzeniu pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, twarz, pomalowałam rzęsy i rozczesałam włosy.
- Masz 5minut! - krzyknął Paul stojąc przy schodach z kluczykami.
- Już idę! - zwinęłam po drodze walizkę, którą przygotowałam kilka dni wcześniej nie mogą się już doczekać. Założyłam buty i ruszyłam za moim bratem do garażu.
- 3 minuty. - powiedział wyjeżdżając autem.
- Nie wkurzaj mnie! - dodałam szturchając go w ramię Na szczęście do szkoły było tylko kilka kilometrów. Jeśli spóźnię się o parę minut to mam nadzieję, że nic się nie stanie. Po 5 minutach byliśmy już na miejscu. Paul podjechał koło chodnika, a ja wyskoczyłam z auta żegnając się z bratem. Wbiegłam do autobusu taszcząc za sobą walizkę.
- Croven! No nareszcie, już mieliśmy ruszać. - oznajmił trener zamykając drzwi do autobusu. - Siadaj na miejsce! - dodał i usiadł w jednym z miejsc na przodzie autobusu.
Udałam się na koniec gdzie siedzieli już Evan z Ally oraz Alex z Dylanem, a na przeciwko nich Thomas.
- Hej Rose, już myślałam, że nie przyjdziesz! Telefon się odbiera jakbyś nie wiedziała! - krzyknęła Peters kiedy siadałam obok Thoma.
- Zaspałam, a telefon leży gdzieś na dnie mojej torebki rozładowany. - odparłam przeciskając się do okna.
- Hej skarbie. - przywitał mnie Sangster całując w czoło.
- Cześć. - odparłam odwracając wzrok w stronę szyby. Byłam bardzo zmęczona. Wczoraj z Paulem siedzieliśmy do późna i rozmawialiśmy. Kiedy autobus ruszył zagłębiłam się w rozmyślaniu. Dzisiaj powiem Thomasowi, muszę powiedzieć. Strasznie się boję. Pogrążona rozmyślaniem zamknęłam oczy i zasnęłam.
~ Alex ~
- Dylan daj se siana! - krzyknęłam na chłopaka, który wbijał mi palce pomiędzy żebra. - Jeszcze pół godziny temu to było zabawne, teraz już nie! - Wrzasnęłam uderzając O'Briena pięścią w brzuch.
- Ała! - jękną mimowolnie zasłaniając bolące miejsce rękoma.
- Masz za swoje! - powiedziałam łaskocząc go po torsie. Dylan chichotał jak mała dziewczynka co bardzo mnie rozśmieszyło i zaczęłam śmiać się razem z nim.
- Hej, Alex! - odezwał się Thomas szturchając mnie w ramię. - Możemy pogadać?
- Mmm... jasne. - odparłam.
Dylan zamienił się miejscem z Thomasem. Domyślałam się o czym chce porozmawiać.
- Słuchaj... - zaczął - wiesz może co jest z Rose? - Powiedział nie za bardzo wiedząc jak zacząć.
- W jakim sensie ,,co jest z Rose"? - odparłam udając, że nie wiem o chodzi.
- Ostatnio jest jakaś dziwna w stosunku do mnie, mam wrażenie, że się od siebie oddalamy. - powiedział chłopak ze spuszczoną głową. - Alex proszę cię, jeśli wiesz o co chodzi to mi powiedz. Zrobiłem coś nie tak? - dodał chłopak z nadzieją w głosie. Zrobiło mi się go szkoda. Z jednej strony Rose była niesprawiedliwa, że go tak traktowała, przecież to nie była jego wina, a z drugiej dokładnie wiem co teraz czuje.
- Thom... Tu nie chodzi o ciebie. - odparłam po dłuższej chwili zastanowienia.
- No więc o co?
- Ona... Ja... Naprawdę chciałabym ci pomóc ale nie mogę, nie mogę rozumiesz? Ona musi ci to sama powiedzieć...
- Ma kogoś, tak? To o to chodzi? Wiedziałem... - odparł chłopak z irytacją w głosie.
- Nie, nie. Thomas zrozum, ona cię kocha ale... przezywa teraz ciężkie chwile, musisz... Musisz dać jej czas. Ona wszytko ci powie, musi ci powiedzieć.
- Dzięki Alex. - powiedział Thom z cieniem uśmiechu na ustach.
- Chciałabym ci powiedzieć ale nie mogę. Zrozum... - dodałam zła na siebie, że nie mogę mu pomóc. Nie był tylko chłopakiem Rose, był tez moim przyjacielem. Strasznie bolało mnie, że tak cierpiał. Musze nakłonić Rose aby powiedziała mu wreszcie prawdę.
- Rozumiem. - odparł uśmiechając się do mnie. Poklepałam go po ramieniu w geście współczucia po czym na powrót zamienił się miejscami z Dylanem. O nie, pomyślałam. Mam go już dość. Niech ten autobus w końcu stanie bo zaraz go zabiję! Dylan siedział obok mnie wgapiając we mnie swoje gały i próbując mnie rozwścieczyć, udało mu się.
- Nie gap się tak na mnie! - wykrzyczałam spoglądając morderczo na chłopaka.
- Nie sposób oprzeć się twojej piękności. - odparł chichocząc.
- Wiadomo. - powiedziałam teatralnie zarzucając włosami do tyłu.
Cała podróż minęła mi na wkurzaniu się na Dylana oraz biciu go, żadna nowość. Udało mi się nawet zdrzemnąć 3 razy ale za każdym O'brien budził mnie z wymówką, że mu się nudzi, a nawet raz włożył mi uśliniony paluch do ucha. W tamtym momencie myślałam, że wydrapię mu oczy ale Thomas, głos rozsądku, mnie powstrzymał. Gdyby nie on to przepięknego pana Dylana nie byłoby już wśród żywych. Kiedy dotarliśmy na miejsce trener przydzielił nam domki i odesłał nas do środka. Było już koło godziny 20, więc według niego mieliśmy ,,iść już spać". Taa... jasne. Dzieliłam swój domek z Rose oraz Ally, natomiast Dylan, Thomas i Evan mieszkali osobno. Umówiliśmy się wszyscy o 21 na ognisko przy plaży. Rose jako pierwsza pobiegła do łazienki ogarnąć swój stan, gdyż rano nie miała na to czasu ponieważ zaspała. Biedna Rose. Szkoda mi jej, szkoda mi też Thomasa. Życie jest jednak nie fair. Znudzona czekaniem na Ally i moją przyjaciółkę wyszłam wcześniej. Plaża leżała bardzo blisko od naszych domków. Chłopcy siedzieli już wokół okniska na drewnianych kłodach. Dylan próbował rozpalić ognisko co mu marnie wychodziło, idiota, a Thomas z Evanem rozmawiali. Z tego co zrozumiałam to temat dotyczył Rose. Usiadłam obok nich udając, że bawię się kamieniem, a tak naprawdę miałam zamiar podsłuchać o czym rozmawiają.
- Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze. - odparł Evan klepiąc przyjaciela po plecach.
- Taa, mam nadzieję. - powiedział Thommy trzymając papierosa w ustach.
- Hej, Alex! - odezwał się Thomas szturchając mnie w ramię. - Możemy pogadać?
- Mmm... jasne. - odparłam.
Dylan zamienił się miejscem z Thomasem. Domyślałam się o czym chce porozmawiać.
- Słuchaj... - zaczął - wiesz może co jest z Rose? - Powiedział nie za bardzo wiedząc jak zacząć.
- W jakim sensie ,,co jest z Rose"? - odparłam udając, że nie wiem o chodzi.
- Ostatnio jest jakaś dziwna w stosunku do mnie, mam wrażenie, że się od siebie oddalamy. - powiedział chłopak ze spuszczoną głową. - Alex proszę cię, jeśli wiesz o co chodzi to mi powiedz. Zrobiłem coś nie tak? - dodał chłopak z nadzieją w głosie. Zrobiło mi się go szkoda. Z jednej strony Rose była niesprawiedliwa, że go tak traktowała, przecież to nie była jego wina, a z drugiej dokładnie wiem co teraz czuje.
- Thom... Tu nie chodzi o ciebie. - odparłam po dłuższej chwili zastanowienia.
- No więc o co?
- Ona... Ja... Naprawdę chciałabym ci pomóc ale nie mogę, nie mogę rozumiesz? Ona musi ci to sama powiedzieć...
- Ma kogoś, tak? To o to chodzi? Wiedziałem... - odparł chłopak z irytacją w głosie.
- Nie, nie. Thomas zrozum, ona cię kocha ale... przezywa teraz ciężkie chwile, musisz... Musisz dać jej czas. Ona wszytko ci powie, musi ci powiedzieć.
- Dzięki Alex. - powiedział Thom z cieniem uśmiechu na ustach.
- Chciałabym ci powiedzieć ale nie mogę. Zrozum... - dodałam zła na siebie, że nie mogę mu pomóc. Nie był tylko chłopakiem Rose, był tez moim przyjacielem. Strasznie bolało mnie, że tak cierpiał. Musze nakłonić Rose aby powiedziała mu wreszcie prawdę.
- Rozumiem. - odparł uśmiechając się do mnie. Poklepałam go po ramieniu w geście współczucia po czym na powrót zamienił się miejscami z Dylanem. O nie, pomyślałam. Mam go już dość. Niech ten autobus w końcu stanie bo zaraz go zabiję! Dylan siedział obok mnie wgapiając we mnie swoje gały i próbując mnie rozwścieczyć, udało mu się.
- Nie gap się tak na mnie! - wykrzyczałam spoglądając morderczo na chłopaka.
- Nie sposób oprzeć się twojej piękności. - odparł chichocząc.
- Wiadomo. - powiedziałam teatralnie zarzucając włosami do tyłu.
Cała podróż minęła mi na wkurzaniu się na Dylana oraz biciu go, żadna nowość. Udało mi się nawet zdrzemnąć 3 razy ale za każdym O'brien budził mnie z wymówką, że mu się nudzi, a nawet raz włożył mi uśliniony paluch do ucha. W tamtym momencie myślałam, że wydrapię mu oczy ale Thomas, głos rozsądku, mnie powstrzymał. Gdyby nie on to przepięknego pana Dylana nie byłoby już wśród żywych. Kiedy dotarliśmy na miejsce trener przydzielił nam domki i odesłał nas do środka. Było już koło godziny 20, więc według niego mieliśmy ,,iść już spać". Taa... jasne. Dzieliłam swój domek z Rose oraz Ally, natomiast Dylan, Thomas i Evan mieszkali osobno. Umówiliśmy się wszyscy o 21 na ognisko przy plaży. Rose jako pierwsza pobiegła do łazienki ogarnąć swój stan, gdyż rano nie miała na to czasu ponieważ zaspała. Biedna Rose. Szkoda mi jej, szkoda mi też Thomasa. Życie jest jednak nie fair. Znudzona czekaniem na Ally i moją przyjaciółkę wyszłam wcześniej. Plaża leżała bardzo blisko od naszych domków. Chłopcy siedzieli już wokół okniska na drewnianych kłodach. Dylan próbował rozpalić ognisko co mu marnie wychodziło, idiota, a Thomas z Evanem rozmawiali. Z tego co zrozumiałam to temat dotyczył Rose. Usiadłam obok nich udając, że bawię się kamieniem, a tak naprawdę miałam zamiar podsłuchać o czym rozmawiają.
- Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze. - odparł Evan klepiąc przyjaciela po plecach.
- Taa, mam nadzieję. - powiedział Thommy trzymając papierosa w ustach.
Wstałam i podeszłam do Dylana, który nadal próbował bezustannie rozpalić ognisko. Mimo tego, że wyglądał jak sierotka Marysia to nadal był przy tym słodki.
- Daj mi to. - powiedziałam po czym wyrwałam mu pudełko zapałek z rąk.
- Wiesz, chyba jeszcze potrafię rozpalić ognisko, tak? - odparł naburmuszony podpierając boki.
- Nie sądzę. - odparłam kucając obok sterty patyków. Dylan zrobił urażona minę i skrzyżował ręce na piersi. Jak dziecko.Odpaliłam zapałkę i rzuciłam ją w stok, który momentalnie zaczął płonąć.
- Tak to się robi. -powiedziałam tryumfalnie oddając chłopakowi małe pudełko.
- Hmm... zastanówmy się dlaczego tak łatwo ci poszło. hmm... niech pomyśle... Może dla tego, że ktoś wyłożył wokół i do ogniska pełno podpałki?! - wrzasnął urażony.
- Tyś jest podpałka. - wstałam i momentalnie spotkałam się z zabijającym spojrzeniem Dylana.
- Bo ci wydrapię te oczy! - krzyknęłam siadając na kłodzie. Po chwili dołączyły do nas dziewczyny, a chłopcy wyciągnęli skrzynkę piwa i zaczęli nam rozdawać.
- Masz Rose. - powiedział Evan podając dziewczynie piwo.
- Nie dzięki. - odparła przecząco kręcąc głową.
- Daj spokój, dzisiaj świętujemy! Przecież nikomu nie powiemy. - wtrącił Dylan zachęcając dziewczynę do spożycia alkoholu.
- Dzięki ale nie mogę. - Rose po raz kolejny odmówiła lecz chłopcy wciąż nalegali.
- Jak to nie możesz? - spytał Thomas
- Oj Rose, jedno piwo ci nie zaszkodzi. - Evan na chama wcisnął jej butelkę do ręki.
- Ona nie może ty kretynie! - wrzasnęłam na brata poirytowana. Czy on nie może tego zrozumieć?!
- Jak to nie może? - Thomas i Evan spytali równocześnie.
- Bo jest w ciąży ty zakuty łbie! - wrzasnęłam i po ułamku sekundy zdałam sobie sprawę co właśnie zrobiłam. O kurwa.
~ Rosalie ~
Stałam jak wryta nie mogąc wydać z siebie żadnego dźwięku ani się poruszyć. Moje ciało zesztywniało. Alex ty idiotko. Wszyscy wpatrywali się we mnie z otwartymi gębami.
- Jak to? - spytał Evan widocznie zszokowany obrotem wydarzeń.
- Thomas. - westchnęłam -Chyba musimy porozmawiać. Ruszyłam w kierunku domu, a chłopak bez słowa za mną.
- Możesz mi to wszystko wytłumaczyć? - spytał kiedy drzwi wejściowe zatrzasnęły się za nami.
- Nie ma nic do tłumaczenia. - odparłam oschle.
- Rose do cholery, kiedy miałaś mi zamiar powiedzieć, ze będziemy mieli razem dziecko?! - wrzasnął waląc pięścią w ścianę.
Do oczy napłynęły mi łzy, a po krótkiej chwili płynęły strumieniem po moich policzkach. Thomas widząc to uspokoił się nieco.
- Proszę, cię wytłumacz mi to. - powiedział już nieco łagodniejszym tonem.
- Ja... Przepraszam. Bałam się. Bałam się ci o tym powiedzieć. Nie wiedziałam jak zareagujesz. Bałam się, że mnie zostawisz Ja..
- Przestań. - przerwał mi podchodząc do mnie i ujmując moją twarz w dłonie. - Rose, kocham cię jak cholera, nie mógłbym cię zostawić, ie jestem taką świnia. - powiedział łagodnym głosem.
- Wiem, ja przepraszam. Nie wiem dlaczego to ukrywałam. - dodałam po czym kolejna łza zaczęła wyznaczać mokrą trasę na moim policzku.
- Zajmiemy się tym dzieckiem razem, damy radę. - powiedział przytulając mnie do siebie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, że już nie jestem z tym sama. Ogromny ciężar spadł z moich pleców. - Nawet nie wiesz jak mi ulżyło. Tak się martwiłem, myślałem, że już nie jestem ci potrzebny, ze już mnie nie kochasz. - dodał ze spuszczona głową.
- Thom, kocham cię najbardziej na świecie. - odparłam całując go w usta najpierw delikatnie, a następnie wpijając się łapczywie w jego usta.
- Brakowało mi tego. - wyznał kiedy wyzwoliłam go ze swoich objęć.
- Mnie też. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Jedna rzecz nie daje mi ciągle spokoju. - przyznał kiedy mieliśmy już wychodzić.
-Co takiego? - spytałam.
- Kim był ten facet, który przywiózł cię rano pod szkołę?
Roześmiałam się aż brzuch mnie rozbolał, łzy napłynęły mi do oczu tym razem ze śmiechu
- To był Paul, mój brat. - odparłam kiedy już się uspokoiłam.
- Serio? Tak dawno go nie wiedziałem...
- Tak wiem, tez go nie poznałam. - powiedziałam ze śmiechem kiedy szliśmy w kierunku naszych przyjaciół.
Kiedy wróciliśmy do reszty wszyscy byli kompletnie pijani. Nie wiedziałam, że można się tak szybko upić. Alex przewalałam się coś mamrocząc pod nosem i przytulają się do O'briena.
- Odprowadźmy ich. - powiedział Thomas podchodząc do Evana. Z całego towarzystwa tylko Ally była przytomna i pomogła Sangsterowi podnieść swojego chłopaka.
- Wstawaj! - krzyknęłam szturchając Alex w ramię na co brunetka odpowiedziała mi zabójczym spojrzeniem i powróciła do migdalenia się z Dylanem.
- Idziemy do domu. - powiedziałam podnosząc ją za rękę.
- A mogę zabrać ze sobą Dylusia?? - spytała tarmosząc chłopaka za rękę. Cicho westchnęłam i zgodziłam się. Odprowadziliśmy Evana i Ally do domku chłopaków po czym reszta naszej czwórki udała się do naszego. Brunet położył się na łózko Alex, a dziewczyna na nim. Momentalnie zasnęli.
- Pierwszy raz w życiu widzę tak narżniętą Alex - powiedział Thomas z niedowierzaniem.
- Ja też. - odparłam kiedy kładliśmy się do łóżka. Leżeliśmy dłuższa chwilę przytuleni do siebie kiedy chłopak zabrał głos.
- Gdzie chciałabyś jechać na wakacje?
- Nie ważne gdzie, ważne abym zawsze była z tobą. - odparłam uśmiechając się na co Thommy odpowiedział mi tym samym.
- Co powiesz na Londyn? Wiesz niedługo będą twoje urodziny, trzeba to jakoś uczcić.
- Chyba żartujesz. - spytałam. chłopak spojrzał się na mnie niewzruszony. - Serio lecimy do Londynu? - spytałam podekscytowana nadal nie wierząc w jego słowa.
- Zawsze chciałaś zwiedzić to miast, a ja kocham cię uszczęśliwiać...
- Boże, jesteś kochany! - pisnęłam całując go w usta. - Ale musiałeś na to wydać kupę pieniędzy...
- To się nie liczy. Ważne, ze spędzimy miło czas, wszyscy razem.
- Reszta tez leci? - spytałam zszokowana.
- Jeżeli tylko będą mieli ochotę to pewnie, czemu nie? Mam w Londynie ciocię, która zajmuje się domkami turystycznymi więc to nie będzie żaden kłopot.
- Kocham cię Tommy.
- Ja ciebie też Rose.
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Dla takich chwil warto żyć. Szczęśliwa, w ramionach mojego ukochanego pogrążyłam się we śnie.
- Jak to? - spytał Evan widocznie zszokowany obrotem wydarzeń.
- Thomas. - westchnęłam -Chyba musimy porozmawiać. Ruszyłam w kierunku domu, a chłopak bez słowa za mną.
- Możesz mi to wszystko wytłumaczyć? - spytał kiedy drzwi wejściowe zatrzasnęły się za nami.
- Nie ma nic do tłumaczenia. - odparłam oschle.
- Rose do cholery, kiedy miałaś mi zamiar powiedzieć, ze będziemy mieli razem dziecko?! - wrzasnął waląc pięścią w ścianę.
Do oczy napłynęły mi łzy, a po krótkiej chwili płynęły strumieniem po moich policzkach. Thomas widząc to uspokoił się nieco.
- Proszę, cię wytłumacz mi to. - powiedział już nieco łagodniejszym tonem.
- Ja... Przepraszam. Bałam się. Bałam się ci o tym powiedzieć. Nie wiedziałam jak zareagujesz. Bałam się, że mnie zostawisz Ja..
- Przestań. - przerwał mi podchodząc do mnie i ujmując moją twarz w dłonie. - Rose, kocham cię jak cholera, nie mógłbym cię zostawić, ie jestem taką świnia. - powiedział łagodnym głosem.
- Wiem, ja przepraszam. Nie wiem dlaczego to ukrywałam. - dodałam po czym kolejna łza zaczęła wyznaczać mokrą trasę na moim policzku.
- Zajmiemy się tym dzieckiem razem, damy radę. - powiedział przytulając mnie do siebie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, że już nie jestem z tym sama. Ogromny ciężar spadł z moich pleców. - Nawet nie wiesz jak mi ulżyło. Tak się martwiłem, myślałem, że już nie jestem ci potrzebny, ze już mnie nie kochasz. - dodał ze spuszczona głową.
- Thom, kocham cię najbardziej na świecie. - odparłam całując go w usta najpierw delikatnie, a następnie wpijając się łapczywie w jego usta.
- Brakowało mi tego. - wyznał kiedy wyzwoliłam go ze swoich objęć.
- Mnie też. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Jedna rzecz nie daje mi ciągle spokoju. - przyznał kiedy mieliśmy już wychodzić.
-Co takiego? - spytałam.
- Kim był ten facet, który przywiózł cię rano pod szkołę?
Roześmiałam się aż brzuch mnie rozbolał, łzy napłynęły mi do oczu tym razem ze śmiechu
- To był Paul, mój brat. - odparłam kiedy już się uspokoiłam.
- Serio? Tak dawno go nie wiedziałem...
- Tak wiem, tez go nie poznałam. - powiedziałam ze śmiechem kiedy szliśmy w kierunku naszych przyjaciół.
Kiedy wróciliśmy do reszty wszyscy byli kompletnie pijani. Nie wiedziałam, że można się tak szybko upić. Alex przewalałam się coś mamrocząc pod nosem i przytulają się do O'briena.
- Odprowadźmy ich. - powiedział Thomas podchodząc do Evana. Z całego towarzystwa tylko Ally była przytomna i pomogła Sangsterowi podnieść swojego chłopaka.
- Wstawaj! - krzyknęłam szturchając Alex w ramię na co brunetka odpowiedziała mi zabójczym spojrzeniem i powróciła do migdalenia się z Dylanem.
- Idziemy do domu. - powiedziałam podnosząc ją za rękę.
- A mogę zabrać ze sobą Dylusia?? - spytała tarmosząc chłopaka za rękę. Cicho westchnęłam i zgodziłam się. Odprowadziliśmy Evana i Ally do domku chłopaków po czym reszta naszej czwórki udała się do naszego. Brunet położył się na łózko Alex, a dziewczyna na nim. Momentalnie zasnęli.
- Pierwszy raz w życiu widzę tak narżniętą Alex - powiedział Thomas z niedowierzaniem.
- Ja też. - odparłam kiedy kładliśmy się do łóżka. Leżeliśmy dłuższa chwilę przytuleni do siebie kiedy chłopak zabrał głos.
- Gdzie chciałabyś jechać na wakacje?
- Nie ważne gdzie, ważne abym zawsze była z tobą. - odparłam uśmiechając się na co Thommy odpowiedział mi tym samym.
- Co powiesz na Londyn? Wiesz niedługo będą twoje urodziny, trzeba to jakoś uczcić.
- Chyba żartujesz. - spytałam. chłopak spojrzał się na mnie niewzruszony. - Serio lecimy do Londynu? - spytałam podekscytowana nadal nie wierząc w jego słowa.
- Zawsze chciałaś zwiedzić to miast, a ja kocham cię uszczęśliwiać...
- Boże, jesteś kochany! - pisnęłam całując go w usta. - Ale musiałeś na to wydać kupę pieniędzy...
- To się nie liczy. Ważne, ze spędzimy miło czas, wszyscy razem.
- Reszta tez leci? - spytałam zszokowana.
- Jeżeli tylko będą mieli ochotę to pewnie, czemu nie? Mam w Londynie ciocię, która zajmuje się domkami turystycznymi więc to nie będzie żaden kłopot.
- Kocham cię Tommy.
- Ja ciebie też Rose.
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Dla takich chwil warto żyć. Szczęśliwa, w ramionach mojego ukochanego pogrążyłam się we śnie.
_________________________________________________
Proszę i o to następny rozdział! Przepraszam, że tak długo go nie było ale przez szkołę nie miałam zbytnio czasu i weny na pisanie ale wzięłam się do roboty i postaram się aby rozdział był przynajmniej raz na tydzień albo i częściej. Chce wyrobić w sobie regularność i mam nadzieję, że mi się to uda. W między czasie byłam na premierze Prób Ognia co dało mi wenę na kolejne rozdziały. Thomas na wielkim ekranie był taki cudowny! Nadal jestem podekscytowana chociaż minął już ponad tydzień od premiery i nie mogę się doczekać, aż film wejdzie do internetu żebym mogła oglądać po tysiąc razy mojego słodziaka! Następny rozdział pojawi się już niedługo :)


Boski ❤ mam nadzieję, że kolejny pojawi się szybko, bo jestem ciekawa ich wyjazdu do Londynu i mam nadzieję, że między Alex a Dylan'em, w końcu coś się wydarzy ☺
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Byłam ciekawa jak mu powie o dziecku. Czekam na nastepny rozdział i życzę weny ;-) ps. Też byłam na filmie(super) i czy tylko ja mam wrażenie, że Newt (Thomas) tam ciągle przeklinał?
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że sie wszystko ułożyło :))
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :3
http://you-love-shouldnt-be-this-hard.blogspot.com/