sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 9

Otworzyłam oczy i zamrugałam kilkakrotnie, próbując 

przyzwyczaić się do jasności, która opanowała pokój. 

Obróciłam się na drugi bok. Thomasa już nie było. 

Wygramoliłam się leniwie spod ciepłej kołdry i poszłam do 

łazienki. Umyłam twarz i zęby, uczesałam się, a następnie 

ubrałam i wyszłam z toalety gotowa pokazać się światu. W 

całym domku panowała grobowa cisza, a ja zastanawiałam 

się gdzie znowu wywiało mojego chłopaka. Postanowiłam 

dłużej nie zaprzątać sobie tym głowy i odwiedzić Alex z 

Dylanem. Pewnie mają jedzenie. Dużo jedzenia. Zamknęłam 

drzwi na klucz i wolnym krokiem ruszyłam do domku mojej 

przyjaciółki. Oczywiście drzwi były otwarte. Czego można 

się spodziewać po tej roztrzepanej brunetce? Weszłam do 

środka, od razu znajdując się w salonie, gdzie na kanapie 

leżał Dylan, a na nim Peters. Krzyczała, że go zabije i 

próbowała go bić, co marnie jej wychodziło.

-Oddawaj to ty wredna suko!-krzyknęła na cały głos, a ja 

prychnęłam rozbawiona.

Oboje odwrócili się w moją stronę, patrząc na mnie 

zaskoczeni. Alex szybko zeszła z O'Briena, posyłając mu 

mordercze spojrzenie.
-
Cześć.-Dylan pomachał mi szczędząc swoje zęby.

-Co ty tu robisz?-mruknęła Alex i spuściła głowę w dół.

Najwyraźniej nie była szczególnie zadowolona tym, że już 



po raz drugi przyłapuje ich na dwuznacznej sytuacji.

-Ciebie też miło widzieć.-powiedziałam sarkastycznie.-

Miałam nadzieję, że macie coś do jedzenia. Thomas 

gdzieś zniknął, a ja głoduję.

-Ta mensa zjadła właśnie ostatniego żelka.-powiedziała 

oskarżycielsko pokazując palcem na Dylana.

-Dobra, zabieram was i wasze nienażarte tyłki do jakiejś 

restauracji, pasuje?

Obie przytaknęłyśmy zadowolone i po parunastu minutach 

byliśmy już w drodze do jakiejś knajpki.

-Dylan stawia nam żarcie, więc błagam zamów wszystko, co 

najdroższe, nawet jak nie będziesz tego jadła.-Peters 

szepnęła do mojego ucha, a ja mimowolnie zachichotałam.

-Ej!-Dylan stanął między nami, obejmując nas ramionami.-

Też chcę wiedzieć.

-Alex mi właśnie mówiła, że nie obraziła by się, gdybyś 

zabrał ją gdzieś na randkę.-powiedziałam i przesłałam 

brunetce buziaka.

Zmrużyła oczy i pokazała mi środkowy palec.

-Chyba powinnaś mówić mi o takich rzeczach, skoro to ja 

mam cię zabrać.-Dylan dał jej buziaka w policzek.-Gdzie 

chcesz wyjść, kochanie?

-Ugh, spadaj!-Alex wytarła swój policzek wierzchem dłoni i 

poszła przodem.

Po chwili składaliśmy zamówienia u kelnera. Peters 

zmówiła tonę jedzenia, zwracając szczególną uwagę na 

cenę. W końcu skończyła, a przystojny blondyn, mógł odejść 

do kuchni z naszymi zamówieniami.

-Nic dziwnego, że wyglądasz jak wieloryb, skoro tyle jesz.-

powiedział Dylan.

Zachichitałam, a Alex zdawała się wcale nie przejmować 

tym, co właśnie padło z ust bruneta.

Przy stoliku obok usiadły dwie blondynki, które kojarzyłam

naszej szkoły. Jedna rozejrzała się dookoła. Jej wzrok w 

końcu padł na mnie. Prychnęła sarkastycznie posyłając mi 

pogardliwe spojrzenie. Poklepała swoją towarzyszkę po ręce 

i pokazała palcem na mnie.

-Patrz, to ta suka, co zdradziła swojego chłopaka. Podobno 

mam bachora z innym.-powiedziała głośno.

-Nie gadaj, że to ona?!-druga pisnęła mierząc mnie 

krytycznym wzrokiem.-Zresztą, wygląda na puszczalską.

Oczy, każdego zwróciły się w moim kierunku.

'Powtórka z wczoraj?'-pomyślałam spuszczając głowę w dół.

W moich oczach zebrały się łzy. Kto rozpuszcza o mnie 

takie plotki? Nagle w lokalu pojawiła się Ashley. Dosiadła się 

do  dwóch blondynek.

-Miałaś rację, Ash, jest żałosna.

-Zawsze mam rację.-Ashley powiedziała z wyższością.

Nie wytrzymałam i wstałam z miejsca podchodząc szybkim 

krokiem do tej fałszywej suki.

-Posłuchaj, ty tleniona debilko!-warknęłam wściekła.-Wiem, 

że zabawa czyimś kosztem sprawia ci pieprzoną 

przyjemność, ale mogłabyś chociaż nie kłamać, huh? Nie 

zdradziłam Thomasa nigdy w życiu, więc przestań do 

cholery zmyślać i niszczyć moje życie!

Obok mnie stanęła Alex i Dylan. Ashely sarkastycznie 

zaklaskała w swoje dłonie.

-Gratuluję Rose. Mogłabyś zostać aktorką. Tak świetnie 

udajesz, że kochasz Thomasa, że zależy ci na przyjaźni z 

Alex. Granie niewinnej cnotki wychodzi ci doskonale.

-Trzymajcie mnie, bo zaraz nie wytrzymam!-warknęłam, a 

Alex rzeczywiście złapała mnie za ramię.

-Daj spokój Rose. Nie warto.-powiedziała i odciągnęła mnie  

z powrotem do naszego stolika.

-Jak ja jej nienawidzę!-warknęłam.-Czy ona zawsze musi być 

centrum wszystkich kłopotów?!

-Rose, spokojnie. Ważne, że ty sama i Thomas znacie 

prawdę.-powiedział uspokajająco Dylan.

-Wiem, ale ja... Cholera.-jęknęłam zrezygnowania i 

schowałam swoją twarz w dłonie.-Teraz każdy uważa 

mnie za dziwkę.

-Nie prawda.-usłyszałam za plecami znajomy głos.

Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam Thomasa. Na jego 

widok, od razu zrobiło mi się lepiej. Usiadł obok mnie i 

chwycił moją dłoń w swoją. Delikatnie pocałował jej wierzch, 

a ja posłałam mu delikatny uśmiech.

-Gdzie byłeś?-zapytałam.

-Przejść się. Nie chciałem hałasować w domu i cię obudzić.

Dałam mu całusa w policzek. Kelner przyniósł nasze 

jedzenie. Musiał 4 razy chodzić do kuchni i naszego stolika.

-Macie zamiar wyżywić cały obóz?-zapytał Tommy robiąc 

wielkie oczy.

Alex wywróciła oczami i zabrała się za jedzenie. Nagle do 

naszego stolika podeszła Ashely.

-Hej, wiesz co Rose, rzeczywiście zachowywałam się 

bardzo nie w porządku. Organizujemy dzisiaj ognisko na 

plaży. Może wpadnięcie o 20?-zapytała uśmiechając się.

-Przemyśle to.-powiedziała obojętnie.

Życzyła nam smacznego i odeszła, zarzucając własny do 

tyłu.

-Serio chcesz tam iść?-zapytała Alex.

-Czemu nie?-wzruszyłam ramionami.

-Bo zaprosiła nas ona? To nie wróży nic dobrego.-

powiedziała Alex i zatopiła swoje zęby w drożdżówce.

-Nie dam jej satysfakcji, że jest w czymkolwiek lepsza.-

powiedziałam pewna siebie.

Dochodziła 21 a Alex i Dylana wciąż nie było. Krążyłam 

zniecierpliwiona dookoła małego salonu, myśląc jak 

upokorzyć Ashley. Thomas siedział na kanapkę, oglądając 

jakiś serial kryminalny.

-Gdzie oni są?-jęknęłam zniecierpliwiona.

-Kochanie, możesz usiąść? Mam wrażenie, że zaraz 

wydrążysz tu dziurę.-powiedział rudzielec

-Jesteśmy.-powiedziała Alex wparowując niczym huragan do 

naszego mieszkania.

-W końcu!-powiedziałam.

-To nie moja wina, że ten debil nie mógł zdecydować, w co 

się ubrać.-powiedziała Peters wskazując na Dylana.

Oboje wyglądali identycznie - czarne spodnie i zwykłe, białe 

koszulki z kieszonką po lewej stronie. Wywróciłam oczami i w 

końcu mogliśmy iść. Już z daleka było widać duży płomień

słychać śpiewy i śmiechy ludzi. Mocniej zacisnęłam palce na 

ręce Thomasa, kiedy stanęliśmy pośrodku tłumu bawiących 

się osób. Dylan z Alex niemal natychmiast zniknęli z moich 

oczu. Moja pewność siebie, najwyraźniej też postanowiła 

pójść sobie gdzie indziej. Przełknęłam nerwowo ślinę.

-Zatańczmy.-Tommy szepnął do mojego ucha.

Chwycił mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie. Wolno 

zaczęliśmy poruszać się, w rytm muzyki wydobywającej się z 

głośników. Oparłam czoło na ramieniu Sangstra rozkoszując 

się tą chwilą.

-Wiesz, że nie musisz tego robić.-powiedział cicho.

-Czego?-zapytałam marszcząc brwi.

-Mścić się na Ashley. Nie zniżaj się do jej poziomu.

Westchnęłam ciężko zatrzymując się.

-Chyba mi słabo.-mruknęłam cicho.

Thomas zaprowadził mnie na duży przewrócony pień. 

Usiedliśmy na nim, a ja mogłam wtulić się w ramiona Sangstra.

-Zaraz zwymiotuję. - oznajmiłam, po czym chłopak położył dłoń na

moich plecach. - Dobra, już mi przeszło.

- To nasze dziecko Rose. - przeniósł swoją dłoń na mój brzuch. -

Daje o sobie znać.

-To jeszcze nie jest dziecko tylko płód - sprostowałam. - ale nie

mogę się już doczekać, aż zacznie kopać.

-Wiesz, że przed nami zostało się jeszcze najtrudniejsze?

Spojrzałam na chłopaka pytająco

-Musimy powiedzieć rodzicom.

-A, no tak. - momentalnie uśmiech zniknął z naszych twarzy. W

tym momencie coś mi się przypomniało.

-Powiedziałam Paulowi o ciąży. - oznajmiłam. - A co jeśli nie

dotrzyma danego słowa i powie rodzicom? Zabiję go!

-Spokojnie, dotrzyma tajemnicy, w końcu to twój brat.

-No mam nadzieję, bo inaczej poproszę rodziców żeby go

wydziedziczyli.

Posiedzieliśmy chwilę w ciszy i wróciliśmy do reszty. Reszta

wieczoru minęła bardzo spokojnie, za spokojnie. Ashley od czasu

do czasu spoglądała na nas, ale nic nam nie powiedziała ani nie

dogryzła co było bardzo dziwne. W sumie pasowało mi to bo nie

miałam ochoty z nią rozmawiać. Na sam jej widok zbierało mi się

na wymioty. To była chyba jedyna osoba, której z całego serca

szczerzę nie nienawidzę.

Po ognisku musiałam siła zaciągnąć Thomasa do domku. Upił się

jak nigdy. Ja, niestety, jako jedyna nie wypiłam ani łyka alkoholu.

W sumie to nawet dobrze bo teraz widzę jak wygląda mój chłopach

nachlany do nieprzytomności. Pomogłam mu zdjąć ubrania do

bielizny i położyliśmy się do łóżka. Nie wiedziałam, że samymi

piwami można się aż tak upić. Jutro sobie z nim porozmawiam.



_____________________


Jak obiecałam tak jest kolejny rozdział.
Znowu krótki no ale cóż c poradzić.
Po raz kolejny dziękuję Julii, bez której nie powstałby ten rozdział
ponieważ baaaaaaardzo mi pomogła
Następny rozdział nie wiem
kiedy się pojawi,
Nie podam konkretnej daty ponieważ sama nie wiem.
Mam teraz wiele nauki przed
końcem semestru ale postaram się coś
napisać. Do następnego! ♥






1 komentarz:

  1. �������� hahaha super rozdział, podoba mi się ����������

    OdpowiedzUsuń